Co sądzimy o matkach i rodzinach wielodzietnych?

co ludzie myślą o matkach - badanie

Od dłuższego czasu wszędzie głośno o polityce prorodzinnej. Pomysłów na zachęcenie ludzi do zakładania rodzin, najlepiej wielodzietnych, było wiele. Jednak plany polityków planami, a życie życiem. Co z tego, że rodzice dostaną pomoc na dziecko, skoro z tej okazji spotkają się z hejtem ze strony społeczeństwa? Oczekujemy dzieci, ale już matka zostająca w domu aby się nimi zając to darmozjad, leń i pasożyt społeczeństwa, a z kolei ta oddająca dziecko do żłobka aby iść to pracy, to wyrodna matka pozbywająca się problemu, rodziny wielodzietne to bida z nędzą i patologia. Tak, takie opinie słyszałam nie raz. Może więc zamiast wprowadzać genialne programy tymczasowego dofinansowania, lepiej zająć się pozytywną wizją rodziny i macierzyństwa (każdego rdzaju) w społeczeństwie? Serio, zamiast pieniędzy wolałabym szacunek i możliwość dokonywania własnych wyborów, bez mieszania mnie z błotem z tej okazji.

To nie jest tak, że czyjaś opinia odwiedzie mnie czy kogoś innego od chęci posiadania dzieci lub do tego zachęci. Taka decyzja powinna być podjęta między dwojgiem ludzi chcących założyć rodzinę i nikomu nic do tego. Ale najpierw trzeba zmienić podejście społeczeństwa do posiadania większej liczby dzieci i do samej matki (tej w domu i tej w pracy). A nie kusić pieniędzmi. Stając się rodzicami nadal jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo do podejmowania samodzielnych decyzji. Oczywiście, trzeba w nich brać pod uwagę dobro dziecka, za które przecież ponosimy odpowiedzialność. Ale to co jest dobre dla jednej rodziny, niekoniecznie będzie dobre dla innej. Mimo tego, hejt jaki spływa na rodziców za podejmowane przez nich decyzje mnie przeraża – matka zostaje z dzieckiem – źle, idzie do pracy – też źle. Mają jedno dziecko – za mało, mają trójkę albo więcej – patologia.

Chciałam się przekonać jakie opinie panują w społeczeństwie na pewne tematy związane z macierzyństwem, bo może wcale nie jest tak źle jak mi się wydaje. Dlatego przygotowałam krótką ankietę na ten temat, możecie ją przeczytać TUTAJ.

Jak odpowiadaliście?

W ankiecie wzięły udział 73 osoby z czego 56% to mężczyźni, a 70% stanowiły osoby w wieku 26-45 lat. 66% ankietowanych posiada dzieci.

Ogólny wynik ankiety pozytywnie mnie zaskoczył, chociaż niektóre odpowiedzi wpisywane w opcję „inne” trochę mnie przeraziły.

Matka niepracująca

Wbrew temu co wcześniej myślałam, ankietowani doceniają fakt, że kobieta zrezygnowała z pracy, aby zająć się domem i dziećmi i uważają, że to ważne zajęcie (53%), wielu popiera tę decyzję, jeśli dziecko jest małe (43%), a część uważa, że to po prostu indywidualna decyzja każdej kobiety (38%). Ale są też osoby, które twierdzą, że matka posiadająca dzieci w wieku szkolnym i niepracująca jest po prostu leniwa (22%) albo, że za bardzo się poświęca i powinna myśleć więcej o sobie (15%). Niektórzy wyznają też pogląd, że niepracujące matki są leniwe i nie chce im się pracować (8%) i że marnują sobie życie i się nie rozwijają (5,5%).

Wśród odpowiedzi „inne” gdzie można było wpisać swoją własną odpowiedź, trafiły się 3 odpowiedzi, że taka kobieta to pasożyt nie tylko na społeczeństwie, ale i swoim mężu, który ją pewnie wkrótce rzuci dla mądrzejszej i ładniejszej. Ale też 2 osoby przyznały, że same są obecnie „home menager”.

Matka pracująca

Ucieszyło mnie, że aż 63% stwierdziło, że kobieta powinna/może iść do pracy posiadając małe dziecko, jeśli jest to niezbędne do jej dobrego samopoczucia i rozwoju. Nie dlatego, że musi albo, że tak wypada, ale dlatego, że chce. Niestety trafiły się też odpowiedzi, że matka idąca do pracy ucieka od obowiązków (8%), 20,5% stwierdziło, że dziecko poniżej 5 lat jest jeszcze za małe, aby go zostawiać pod opieką kogoś innego. Za to 11% twierdzi, że kobieta powinna iść do pracy, aby na to dziecko zarobić.

Kiedy wrócić do pracy

Aż 48% ankietowanych podaje, że idealny wiek dziecka, na powrót matki do pracy to 1-2 lata, 29%, że najlepszym do tego okresem jest czas, kiedy dziecko osiągnie czas przedszkolny. 12% twierdzi, że najlepiej to zrobić już gdy dziecko będzie miało 6-12 miesiecy. Tylko 9,5% myśli, że najlepszy czas na powrót do pracy jest wtedy, gdy dziecko pójdzie do szkoły, a 1% twierdzi, że już w ciągu pierwszych 6 miesięcy życia dziecka.

 

Rodziny wielodzietne

Tutaj szczerze się zdziwiłam, do tego pozytywnie. Najwięcej osób odpowiedziało, że chociaż nie chciałoby mieć dużej rodziny to je podziwia (45%), a 20,5% odpowiedziało, że lubi duże rodziny. 12% ankietowanych ma lub chce mieć taką rodzinę, a 4% uważa, że taka właśnie powinna być prawdziwa rodzina. U niektórych jednak nadal panuje stereotyp, że rodziny wielodzietne są patologiczne (5,5%) i biedne (11%).

Oprócz tego, poprzez opcje „inne” 8% odpowiedziało, że nie lubi rodzin wielodzietnych, a 4% napisało dość długie rozprawy na temat ich patologii i przedstawiło plan, jak należy je zwalczać:

„Ludzi pochodzących z rodzin wielodzietnych powinno się od razu kastrować, żeby nie przenosili dalej patologii”

Te odpowiedzi mnie szczerze mówiąc zdołowały, ale i tak ogólny odzew był bardziej pozytywny niż myślałam.

Wszystkie odpowiedzi w formie wykresów znajdziecie TUTAJ.

A Wy co sądzicie o wynikach ankiety, zaskoczyły Was czy wręcz przeciwnie?

[wysija_form id=”2″]

 

 

Podobne artykuły

  • Wszystko ok ale te kastrowanie sprawiło, że zapomniałam o wszystkim co przeczytałam wyżej. Zastanawiam się kim była osoba, która wyraziła swoje zdanie w tak brutalny sposób.

    • Wypowiedź tej osoby była dość długa i cała w tym tonie, niestety. I o ile ogólnie odpowiedzi były dość pozytywne to te wolne wypowiedzi na temat wielodzietności mnie podłamały.

  • Przyznam szczerze, że w moim kierunku jeszcze nigdy nie słyszałam złego słowa gdy szłam całą gromadą przez miasto. Cieszę się niezmiernie, że ludzie jednak doceniają matki zostające w domu 🙂 a zdania odrębne są normalnym zjawiskiem…

  • O tym kastrowaniu to jakas kpina. Wiadomo kto pedstawia swoja osoba patologie…

  • Ja może ciut w innym tonie, ale oczywiście nadal w temacie. Osobiście zamiast przekupstwa, bo program 500plus to czysta polityka i kupowanie wyborców, to wolałabym obniżkę i uproszczenie podatków wraz zmniejszeniem wydatków budżetu państwa. Myślę, że to będzie o wiele trafniejsze niż takie programy oraz wszelkie akcje. Poprawi rzeczywiście byt rodzin, a nie tylko na papierze. Przykładem jest akcyza na paliwo. Co by dała mocna jej obniżka? Rodzinie wielodzietnej tańsze koszty utrzymania samochodu, tańsze artykuły w różnorakich sklepach, ponieważ koszty dojazdu takich bułek z piekarni nie będzie obciążał jego właściciela, bo zazwyczaj jeździ do różnych miejsc i nie tylko sprzedawać, ale po produkty, które musi użyć do wykonania pieczywa. Spora liczba osób ignoruje takie niuanse i płacze nad swoim marnym losem. Moim zdaniem potężna reforma emerytalna, likwidacja ZUSu, NFZ sprawiła, że ludzie zaczęli się sobą zajmować, a nie tym kto ile ma dzieci i kiedy matka ma iść do pracy, bo to nie ich sprawa i tyle.

  • ja jestem już matką w rodzinie tzw wielodzietnej, czyli mam troje dzieci. Niestety nie korzystałam z „dobrodziejstw” oferowanych przez państwo, bo zawsze albo zbyt dobrze zarabiałam, albo praca sama mnie znajdowała. Trzecie dziecko urodziłam ok. 40 i wtedy poczułam lekki niesmak, kiedy całkiem sporo osób w nieoględny sposób komentowało tą „wpadkę”. Trzecie dziecko i „stara” matka to już podejrzenie o to, że to są tylko ciąże niechciane, nieplanowane itd. Czy nie można uwierzyć, że jest to sprawa naszego wyboru? Niedawno pewien mężczyzna też bardzo natarczywie wypytywał dlaczego nie postanowiłam zostać z dziećmi w domu, tylko poszłam do pracy, czy zmusiły mnie do tego warunki finansowe? I tu podsumuję. Kobieta jest tak jak piszesz oceniana na każdym kroku. Bardzo mnie to wkurza. Moje życie, moja rodzina, moje dzieci, państwo do tej pory nie kiwnęło palcem, więc co ludzi interesuje czy „sobie wpadłam”, czy „zaplanowałam” i czy pracuję „dla ambicji” czy „z biedy”? Pozdrawiam ciepło. Basia

    • Takie komentarze i wypytywanie o cudze zycie to po prostu żenada… Nie wiem czemu ludzie oceniają innych wyłacznie po sobie – oni nie chca miec więcej dzieci/pracować/zostać w domu więc jak ktos zrobi inaczej niż oni to już jest podejrzane… ehh, brak mi słów czasem na takie podejście

  • Coraz częściej wielodzietność to oznaka statusu społecznego 😉 Ja patrzę zdecydowanie z podziwem. Ilekroć mam problemy wychowawcze, czy organizacyjne z moją jedynaczką, sama się pytam: „jak te wielodzietne, cholera, to robią?”. Dziewczyny wielodzietne – czapki z głów.

    • też się zastanawiam, chociaż po sobie mogę powiedzieć, że z dwójka łatwiej niż z jednym 😉

  • Matkom niezależnie czy mają jedno dziecko czy wiele należy się duży szacunek. To bardzo ciężka praca niezależnie od tego czy łączą to z pracą na etacie czy nie. Mam nadzieję, że wszystkie mamy zostaną odpowiednio docenione:)

  • Ciekawi mnie bardzo czy osoba wspominająca o kastrowaniu posiada chociaż jedno dziecko.

    • też jestem ciekawa, ale niestety nie mogę tego sprawdzić, bo nie mam wglądu w każdą pojedyncza ankiete tylko w ogólny wynik

  • Nawet tego typu wyniki nie są miarodajne, bo najprościej jest oceniać stojąc z boku- zupełnie inna sytuacja jest, gdy OSOBIŚCIE znamy np.matkę, która zrezygnowała z pracy na rzecz wychowywania dziecka – w takich przypadkach okazuje się, dlaczego; bo ja znam zarówno matki, które z ciężkim sercem wróciły do pracy, jak i takie, które do pracy przed dzieckiem uciekły. No ale po co mam to oceniać pozytywnie czy negatywnie? Sprawa każdego – przecież na moje życie to nie wpływa w żaden sposób!
    Osobiście jest mi kompletnie wszystko jedno, co robią inne kobiety.

    • Mi też osobiście wszystko jedno co robią inni, za to przeszkadza mi jak ktos zaczyna sie pchac z buciorami w moje życie, a niestety z racji tego że jestem matka niektórzy próbują

  • Trudno mi sobie nawet wyobrazić, jak mało empatycznym trzeba być, by w ankiecie o rodzinach wielodzietnych napisać o kastrowaniu. W głowie mi się to nie mieści. Zawsze podziwiałam rodziców, którzy decydują się na posiadanie większej liczby potomstwa niż popularne modele 2+1 i 2+2. Sama pochodzę z rodziny 2+2, ale nigdy nie pomyślałabym, że rodzina wielodzietna to rodzina biedna albo patologiczna.

    • Ja mam nadzieję, że ta osoba dzieci nie ma i nie będzie miała, bo aż strach pomyśleć jak by je wychowała

  • Mnie wyniki ankiety nie zdziwiły, oczywiście oprócz pytania o rodziny wielodzietne. Według mnie, rodziny wielodzietne nie są patologiczne, to najpiękniejsze rodziny jakie znam i sama chciałabym taką mieć. Ale niestety faktem jest, że prawie wszystkie rodziny patologiczne są wielodzietne i pewnie stąd bierze się to mylne przekonanie.

  • Jako posiadaczka syna i córki dość mocno komentowane było to, że zaszłam w kolejną ciążę. Nie było zbyt ważne, że chcianą i planowaną. Teraz dumnie mogę nazywać swoją rodzinę patologią.

    • my właśnie staramy się o trzecie, więc te komentarze też mnie pewnie niedługo czekają

  • Life and chill

    Ja również podziwiam rodziny wielodzietne. I szczerze mówiąc widząc takie szczęśiiwe gromadki sama mam ochotę na taką radość. Ale potem przychodzi racjonalne myślenie i wiem, że to nie jest takie proste i wracam do myśli, w których wizja ma to dwójeczka dzieci 🙂

  • Ciekawi mnie jak te odpowiedzi przekładają się na płeć respondentów. Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni bardziej niż kobiety cenią domowe menedżerki 😉

    • Niestety nie mogę tego sprawdzić, bo nie mam wgladu w kazda pojdyncza ankietę, ale w ogólny wynik, ale wiekszośc respondentów stanowili mężczyźni, a wynik ogólny całkiem zadowalający 🙂

  • Kasia Bakun

    Omg! Jestem patologia która się wysterylizowala po trzecim dziecku! I nie, nie dlatego by moich „patologicznych” genów nie było za dużo tylko zwyczajnie z troski o własne zdrowie (bo kolejna ciąża jest mi niewskazana choć nie powiem, gdybym mogła jeszcze jedno dziecko to why not!). Umarłam 😂 ci którzy tak chętnie używają słowa „patologia” powinni najpierw sprawdzić znacznie, niesamowite jak łatwo ludziom przychodzi ocena innych i jak bardzo jest ona niesprawiedliwa 😨 moim dzieciom nigdy niczego nie brakowało, pracujemy tak by nie było potrzeby najmłodszego posylac do żłobka(starsze już w szkole) ale i to wg planu niebawem się zmieni bo mama też chce wyjść do ludzi częściej niż tylko w weekendy (a tak to teraz wygląda). I mama się cieszy! Bardzo! I nie czuje się wyrodna tak jak nigdy nie czuła się pasożytem. Decyzja o dzieciach była wspólna i oboje mamy świadomość tego jak wyglądają pierwsze lata. Ktoś chętny zostać w domu-spoko, ktoś inny wraca do pracy zaraz po macierzyńskim-tez luz! Pozdrawiam wszystkie „patologiczne” mamy! 😃

  • A ja chciałam mieć dużo dzieci od zawsze. Zawsze lubiłam dzieci i dalej lubię, a nawet kocham. To co myślą inni mnie nie obchodzi, z pieniędzy z 500+ się cieszę, bo to zawsze dodatkowy grosz…Lepszy rydz niż nic, prawda? Nie liczę jednak na pomoc Państwa, bo wiedzie mi się nieźle i uważam, że jest wiele Rodzin z jednym dzieckiem, które bardziej potrzebują pomocy. Zresztą decydując się na trojkę dzieci wiedziałam, że to będzie mnie sporo kosztowało dosłownie i w przenośni. Ale to był zew, to była potrzeba mojego serca i byłam gotowa ponosić wszystkie konsekwencje posiadania dużej Rodziny. Mam swoją firmę, trojkę dzieci i jestem szczęśliwa, moje życie jest pełne. Mama czas dla siebie, Męża, Dzieciaków. Nie mam dylematów, nie czujemy się Rodziną patologiczną. I choć czasem ludzie patrzą na mnie jak na UFO (na przykład w sklepie podczas zakupów:)) to nic nie zmienia w moim życiu, nie wpływa na mnie.. A tekst o kastracji mnie ubawił…strasznie ta osoba musi być nieszczęśliwa i poraniona…współczuje jej:)