Czemu dziecko nie słucha poleceń?

dziecko się mnie nie słucha

Czasem mamy wrażenie, że dzieci świadomie i z premedytacją łamią nasze zakazy i nie słuchają poleceń, albo nawet patrząc nam prosto w oczy, robią dokładnie to, czego im właśnie zakazaliśmy. Przecież dwu- czy trzylatek, jest w stanie zrozumieć zdanie „nie baw się jedzeniem”. Czemu więc robi ci na złość? No właśnie… jesteś pewna, że robi to na złość?

To, o czym będę tu mówiła, dotyczy małych dzieci, głownie takich do trzeciego lub czwartego roku życia. U takich dzieci mózg nie jest jeszcze na tyle wykształcony, aby do końca zrozumieć zasady, które próbujemy im wpoić. Często, nawet jeśli te zasady zapamięta i zrozumie, minie sporo czasu, zanim zacznie ich przestrzegać. Dlaczego tak się dzieje?

Nie pojmuje uogólnień

Zasady, które przekazujemy dzieciom, to w pewnym sensie uogólnienia i idee: nie bijemy, nie bawimy się jedzeniem, nie biegamy po ulicy itd. Dziecko te słowa rozumie i po jakimś czasie jest w stanie zapamiętać te reguły, ale nie zawsze pomyśli, że należy je zastosować. Skoro świetnie się bawi ganiając pieska, a piesek wybiegnie na ulicę, to czemu ono miałoby też nie wybiec? Dziecko nie zawsze pomyśli, kiedy dana reguła ma być zastosowana, bo nie nie potrafi jeszcze pojąć ogólnych idei.

Nie pamięta wszystkiego, co mu chcesz przekazać

Mózg małego dziecka intensywnie się przebudowuje, a pamięć pozwalająca na zapamiętywanie dopiero się rozwija. Dlatego czasem może ci się wydawać, że dziecko cię nie słucha albo robi na złość – powiedziałaś mu coś, ono wyraźnie to zrozumiało, bo wykonało Twoje polecenie, ale wkrótce robi dokładnie to samo. Ale to nie wynika z próby testowania rodziców czy tym podobnych zawiłych działań, do których dziecko jeszcze nie dojrzało. Ono już po prostu zapomniało o tym, co powiedziałaś wcześniej. Najczęściej to zjawisko występuje do około półtora roku, ale może potrwać też dłużej.

Dzieci nie są też w stanie przyswoić zbyt dużej liczby informacji w tym samym czasie. Jeśli przekażesz mu zbyt dużo na raz, to pewnie nic z tego nie zapamięta. Lepiej przedstawiać dzieciom po jedenej zasadzie lub wydawać pojedyncze polecenia i nie prowadzić przy tym „kazań”, ale po prostu wydać prosty komunikat. W ten sposób dziecku będzie łatwiej zrozumieć i zapamiętać wasze słowa.

Nie umie się powstrzymać

Dzieci do czwartego roku życia, mogą mieć trudności w powstrzymywaniu się. Takie dziecko nie potrafi jeszcze pohamować swoich działań, nawet jeśli dobrze wie, że nie powinno czegoś robić. Ono wie, że nie może dotykać noża leżącego na blacie w kuchni, ale może zajść sytuacja, że nie będzie mogło się przed tym powstrzymać. Dziecko kieruje się w tym momencie impulsem, a nie logicznym myśleniem, ponieważ jego mózg nie jest jeszcze do końca wykształcony i połączenia pomiędzy strefami odpowiedzialnymi za działanie i zahamowanie, nie są jeszcze do końca uformowane.

Czasem dzieci bywają irytujące wykonując ciągle tę samą czynność, mimo powtarzania im, aby przestały. Patrzą na ciebie i dalej odbijają piłeczkę, albo wrzucają do wody kamienie, nawet jeśli im powiedziałaś żeby przestały. Nie robią tego na złość – one nie mogą się powstrzymać. Kiedy dziecko ćwiczy nową czynność, w jego mózgu aktywuje się konkretna sieć neuronów i  wytwarzają się między nimi połączenia.  Mózg dziecka w pewnym sensie „chce” dobrze nauczyć się tej czynności, więc owa część neuronów reaktywuje się, wymuszając ponowne działanie dziecka. Ono więc nie robi na złość – ono próbuje opanować nową umiejętność.

Nie rozumie zaprzeczeń

Dziecko nie rozumie jeszcze zaprzeczeń, bo to wbrew pozorom dość skomplikowana dla mózgu informacja. Jeśli mówimy do dziecka „Nie otwieraj tej szafki” musiałyby nastąpić dwie rzeczy, aby dziecko zrozumiało ten zakaz i się do niego dostosowało:

  • wywołanie obrazu mentalnego otwierania szafki
  • zanegowanie tego obrazu

To dla dziecka jest zbyt skomplikowane i w rezultacie jego mózg odczyta to tak samo, jakbyś powiedziała „otwórz szafkę”. Dlatego, jeśli chcemy żeby dziecko wykonało nasze polecenie lub dostosowało się do zakazu, lepiej mu powiedzieć, co może zrobić, zamiast mu zakazywać. W tym przypadku lepiej więc powiedzieć „odsuń się od szafki” albo „chodź do mnie” niż „nie otwieraj szafki”. Takie polecenie będzie dużo łatwiejsze dla niego do wykonania.

Robi mi na złość, patrząc prosto w oczy

Zdarzyło wam się, że powiedzieliście dziecku żeby czegoś nie robiło, a ono sekundę później, patrząc na was, zrobiło dokładnie to, czego mu zakazaliście? Czy wydawało wam się, że zrobiło wam na złość albo chciało was przetestować? Pewnie tak, mi kiedyś też się tak wydawało.

Małe dzieci, szczególnie te, które nie skończyły jeszcze dwóch lat, poznają świat przez dotyk. Najbardziej rozwinięta jest u nich inteligencja sensoryczno-motoryczna, co znaczy, że świat poznają przez dotyk i ruch. Dlatego dziecko, aby pomóc sobie zapamiętać twój zakaz, używa do tego tych własnie zmysłów – ruchu i dotyku. W rezultacie wykonuje czynność, której mu własnie zabroniłaś po to, aby ją zapamiętać. Ono nie zrobiło więc tego na złość, ale jego mózg próbuje zapamiętać to, co właśnie mu przekazałaś. Jeśli mu powiesz – nie depcz po kałużach, ono w nią sekundę potem najpewniej wdepnie, patrząc na ciebie, aby utwierdzić się w przekonaniu „to tego mam nie robić mamusiu, tak?”. Zapamiętaj więc, że ono nie robi ci na złość. Ono po prostu jeszcze inaczej nie potrafi.

Czyli w takim razie odpuścić?

Czy z tego wynika, aby małemu dziecku na wszystko pozwalać, skoro i tak nie jest w stanie jeszcze przestrzegać naszych reguł? Absolutnie nie!

Powtarzając zasady, które chcesz mu przekazać, pokazując jak ma się zachować i ucząc świata, pomagasz mu szybciej opanować te umiejętności. Ważne tylko, aby nie irytować się na dziecko za każdym razem, gdy cię nie słucha albo nie myśleć, że próbuje coś wymusić czy cię testować. Ono uczy się świata, swojego ciała i tego jak nad sobą panować. Pomóż mu to zrobić, zamiast je karcić. Bądź cierpliwa, tłumacz, pokazuj i staraj się dotrzeć do niego w sposób, który jest w stanie zrozumieć (jak np. wyrażanie zakazów przedstawione powyżej).

 

samodzielne dziecko

 

Podobne artykuły

  • Dzieciom moim zdaniem rodzice i tak na dużo pozwalają. Nie mówię o wszystkich, ale większość jest zupełnie podporządkowana „pociechom”.

    • Trzeba uwzględniać potrzeby dzieci, ale z kolei podporządkować się im… tak za długo się nie da, chociaż rzeczywiście słyszałam nawet o takich przypadkach, gdzie rodzice pytali dzieci czy mają ochotę iść na umówioną wcześniej wizytę do lekarza… a jak dziecko powie „nie” to nie idą. To już moim zdaniem przesada.

      • Dziecko owszem, zasługuje mieć coś fajnego, z czego będzie szczęśliwe, ale nie pozwalać wchodzić sobie na głowę. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko mną rządziło.

      • Rodzice są od wychowywania nie dziecko.

  • Monika

    Moim zdaniem dzieci często nie słuchają poleceń, ponieważ rodzice mówią do nich tak, jakby w ogóle nie chcieli, żeby dane polecenie było wykonane. Czyli na przykład są bardzo pobłażliwi, „rozmemłani” albo są słabi i chcieliby, aby dziecko samo podejmowało słuszne decyzje i działania a oni nie musieli tego pilnować. A także – to częsty błąd mówią swoje polecenie „w przestrzeń”, a nie do dziecka. Na przykład wchodzą do pokoju i szybko oceniają sytuację. Dziecko siedzi przed komputerem, ubrania porozwalane, na biurku pełno śmieci, tornister do góry nogami. Wchodzą, wzdychają i mówią słabym, pełnym rezygnacji głosikiem: „posprzątaj tu”…..po czym wychodzą. Sprawa załatwiona. Spełniłem się, jako rodzic……

    • Świetnie to ujęłaś. Zamiast powiedzieć dziecku konkretnie czego od niego oczekujemy a potem tego rzeczywiście wymagać, to często rodzice wydają polecenia jakby od niechcenia, a potem się dziwią, że dziecko nie posłuchało.

  • Katarzyna Mirek

    Mówiąc do dziecka warto się upewnić iż oboje jesteście skupieni na tym co się dzieje. Nie ma co się dziwić, że dzieci nie słuchają poleceń rzucanych nad telefonem czy laptopem ale karcenia kiedy zajęte są zabawą

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Sporo w tym racji, ale zauważyłam też, że niektóre zakazy i wprowadzane reguły warto poprzeć nie tylko samymi słowami, lecz własnym zachowaniem. Jeżeli ktoś mówi dziecku „nie wolno jeść tego czy tego, bo to bardzo niezdrowe” – a sam ciągle pakuje jakieś fast-foody i czekoladę, jego zakazy nie przyniosą raczej pożądanego efektu. Tak samo zresztą wygląda sytuacja w przypadku oglądania telewizji, aktywności fizycznej czy generalnie wszelkich innych rzeczy, które próbujemy u dziecka wyegzekwować. Ten przykład musi iść z góry, od nas samych – i nie wystarczy, że sobie w danym temacie „pogadamy”. (Moje przykłady akurat dotyczą raczej dzieci starszych – natomiast odnośnie młodszych to na pewno kwestia niedojrzałości mózgu, ale też i braku konsekwencji ze strony rodziców, którzy raz kategorycznie czegoś zabraniają, a innym razem pozwalają).

    • Zgadzam się w 100%, w końcu dzieci uczą się przez naśladowanie.

  • Mówiąc do dziecka należy też zwrócić uwagę jak to mówimy, czy dziecko nas słucha, najlepiej nawiązać kontakt wzrokowy. Musimy też pamiętać, że czasem zakazujemy a sami nie dajemy przykładu swoim zachowaniem i tez zakaz łamiemy. Jak mama może to dlaczego dziecko nie może. Zawsze należy zacząć wymagać od siebie a później od dzieci.