Jestem kurą domową i dobrze mi z tym

Wielu osobom nie mieści się w głowie, że można być szczęśliwą i spełnioną osobą zajmując się domem i dziećmi. Otóż można i ja jestem tego przykładem, chociaż w przeszłości nigdy bym tak o sobie nie pomyślała.

Skończyłam studia, planowałam znaleźć pracę, ale pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, spotkałam mężczyznę mojego życia i wpadłam jak śliwka w kompot. Po krótkim czasie przeprowadziłam się do niego za granicę i przygotowałam w głowie wspaniały plan. Intensywny kurs dla obcokrajowcow, zaraz potem wymagane szkolenie, aby podjąć tu pracę w zawodzie i szybkie znalezienie posady.

Co powstrzymało mój plan? Otóż odkryłam, że sprawia mi przyjemność zajmowanie się moim mężczyzną i domem. Pierwszy raz w życiu.

Zaczęliśmy rozmawiać o dziecku i oboje doszliśmy do wniosku, że nie chcemy, aby nasze dzieci poszły do żłobka albo przedszkola, żeby miały nianię, a nas widziały przed zaśnięciem i od święta. Wtedy zdecydowałam, że nie chcę pracy, chcę być żoną i matką. Kiedy urodziła się moja córeczka miałam pewne problemy z ogarnięciem domu ze względów emocjonalnych. Ale nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby to wszystko zostawić i poszukać pracy.

Sprzątam, gotuję, piorę, opiekuję się dzieckiem. Jestem kurą domową w wieku 27 lat i jest mi z tym dobrze. Często jestem zmęczona, a dni uciekają jak szalone, ale nagrodą jest pocałunek męża i uśmiech dziecka. Nie czuję, że się poświęcam, że czegoś mi brak. Mam znajomych, zainteresowania i poczucie, że robię coś ważnego – wychowuję nowego człowieka, pomagam mu odkrywać świat.

Niestety, spotkałam się z opiniami, że skoro siedzę w domu, to pewnie nic nie robię. Że skończyłam studia, więc powinnam pracować, a nawet zostałam nazwana leniem bez ambicji i przyszłości (sic!).

Pewne bardzo „dobrotliwe” panie na forum stwierdziły, że jestem pasożytem dla społeczeństwa, bo przecież one z podatków zapłaciły za moje studia, a ja teraz siedzę w domu zamiast pracować. Powiedzcie mi, czemu jeśli ktoś jest nianią albo kucharką, to jest to praca, a ja jako matka zajmująca się własnym dzieckiem zamiast cudzym, jestem leniem i pasożytem?  Zupełnie takiego toku rozumowania nie pojmuję. Za to inne osoby stwierdziły, ze na razie mi tak dobrze, ale jak dzieci pójdą do szkoły, to nagle się ocknę i stwierdzę, że zmarnowałam życie. Że przesiedziałam w domu czas, który powinnam wykorzystać na swój rozwój. Otóż, ja się rozwijam. Staram się znaleźć czas na moje zainteresowańia, chociaż nie jest to łatwe, planuję przyszłość i kroczek po kroczku realizuję marzenia.

Jednocześnie wolę się „ocknąć” i stwierdzić, że nie zrobiłam kariery, niż zdać sobie sprawę, że przegapiłam dzieciństwo moich pociech i nawet ich nie znam, bo nigdy nie miałam dla nich czasu.

Podobne artykuły

  • edyta

    no coz to jest temat dyskusyjny, ale ja mam tak samo. Z pierwsza corka przesiedzialam w domu 4 lata lacznie z ciaza, potem ciezkie poszukiwanie pracy i nic. Formacje, staze, kurs jezykowy i usp minelo 3 lata, dalej bez pracy a do tego druga ciaza. No i urodzilam drugie dziecko, na pewno do czasu az nie pojdzie do przedszkola ja nie pojde do pracy. Co bedzie potem zobaczymy, siedzenie w domu tez jest meczace. Ktos sie z tym nie zgodzi, to niech sie zamieni. Ogarnie dom, 2 dzieci, posprzata i ugotuje, mi brak czasu na przjemnosci dla siebie, no chyba ze godzinka przed komputerem w ciagu dnia sie uda, bo czesto w srodku nocy.

    • Ja

      Ależ proszę bardzo. możemy się zamienić, ciekaw jestem ile wytrzymasz w mojej pracy gdzie odpowiedzialność jest gigantyczna, dodatkowo są wymagane ogromne pokłady wiedzy specjalistycznej.

      Posprzątanie to naprawdę szczyt trudności. Problem w tym, że z tego sprzątania nic nie wynika to bezproduktywne spalanie energii.
      To co wy opisujecie jako wielce męczące zajęcia to są dla wielu wręcz wakacje, w zależności od zawodu jaki wykonują.

      • Ale ja nie twierdzę, że moje zajęcie jest trudniejsze czy bardziej męczące od jakiegoś innego. Bynajmniej nie miałam tu zamiaru porównywać bycia panią domu z jakimś zawodem – co jest ważniejsze, trudniejsze itp.
        Ze sprzątania nic nie wynika – ok, to spróbuj nie sprzątać w ogóle, zobaczymy jaki będzie tego wynik.
        Ja nie zbawiam świata, nie podbijam rynków, ani nie ratuję ludzkiego życia. Ale nie uważam, żeby moje zajęcie nie było odpowiedzialne – wychowuję dziecko. Traktuję to na serio i nie rzucam dziecku zabawki żeby mi dało święty spokój żebym mogła się zająć oglądaniem telewizji. Szanuję wybór każdego, więc proszę też o uszanowanie mojego.

      • aron

        a najgorsze jest to jak wracam z pracy, a zona mi sie dowala o niespuszczona klape czy to zle odlozona szklanke. nosz kuzwa, jedyne co ona robi to sprzata. ja potrawie ogarnac dom w godzine, spedzam mnostwo czasu z dziecmi, ale to ona ma „kupe pracy”. ale jak poprosilem ja o wypelnienie prostego arkusza w excelu do jakby nie patrzec naszej firmy, to do dzis tego nei zrobila…. wiec praca kury DOMOWEJ to LENISTWO i WYGODNICTWO. nie ma w tym nic ciezkiego. jak musiala jechac na wakacje (bo taaaaka zmeczona) to tydzien siedzialem z dziecmi bez babc, pracowalem normalnie i bylo czysto, kazdy swietnie sie bawil i zarabialem normalnie pieniadze.

        • Bardzo mi przykro, że ma Pan taką sytuację, ale to nie powód żeby oceniać każdego przez pryzmat Pana żony.

      • LOKI^%

        czy wpracy zatrudniacie sprzątaczki czy olewacie to bezproduktywne spalanie energii i tkwicie w brudzie.

      • Divine Deva

        Skoro twierdzisz, że to wakacje to zamień się z jakąś mamą. Zobaczymy co wtedy powiesz na bezproduktywne spalanie energii.
        A to że jest się „kurą domową” nie oznacza, że jest się gorszą od tych co mają pracę na etacie w korporacjach wymagających jakże specjalistycznej wiedzy.

      • Zgodzę się z Tobą, że sprzątanie to „bezproduktywne spalanie energii”. Wyobraź sobie teraz taką samą sytuację w swojej pracy. Wkładasz mnóstwo siły w coś, czego jutro nie będzie widać… Mój zawód także wymaga dużej odpowiedzialności, bo mój błąd może kogoś zabić, wiedza – nauka bez końca… I wiesz co, jestem teraz z dziećmi w domu i nie da się tego porównać. Wiedzę muszę mieć z przeróżnych dziedzin od medycy, przez dietetyke, po informatykę, bo komputer się zepsuł… A odpowiedzialności? Masz dzieci? To sam wiesz, a jak nie masz to nie zrozumiesz. Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę, dlaczego matka została w domu. Niektóre opiekują się chorym dzieckiem i nie mam na myśli grypy. Chcesz się zamienić?

  • ja

    Złota kobieta!

    • Salamandra

      Inne kobiety potrafią jakoś pracować, podejmować nowe wyzwania, cele i jakoś nie mieszkają w brudzie, mają co jeść i mimo to dobrze wychowują dzieci. Jednak nie wszystkie mamy są odpowiednio rozwinięte poznawczo, aby móc poradzić sobie z tak wieloma zadaniami. Czego uczą swoje dzieci mamy kury domowe? Samorozwoju? Zaradności? Ambicji?

      • To, że nie pracuję, nie oznacza, że nie moge się rozwijać i nie mam planów na przyszłość, że nie mam celu w życiu. Nie pracuję, bo takiego dokonałam wyboru. Nigdzie w tekście nie napisałam, że matki, które pracują źle wychowują swoje dzieci albo zyja w brudzie. Czego ucza swoje dzieci mamy kury domowe? Tego, że rodzina jest wazniejsza od kariery, miłości i tak zaradności i samorozwoju również. Opiekując się dziećmi i nie pracując na etacie też można mieć zajęcie, które nas rozwija, angażuje, przynosi satysfakcję i nawet przynosi zyski.

      • Przysięgam, nie znam ani jednej takiej kobiety, o której piszesz Salamandro…

  • Ja

    Nie dorabiajmy do czegoś zwykłego ideologii. Kwestia wyboru to prawo każdego z nas. Ale nie tłumaczmy, że bycie kurą domową to szczyt ambicji i samorealizacji. I wcale nie mówię o tym, że kariera w korporacji to samorealizacja, bo tak nie jest.
    Bycie kurą domową to w zasadzie dość wygodny scenariusz, Mężczyzna zapierdziela, a kobieta włącza pralkę i zaprasza przyjaciółki bo się nudzi.

    W mojej ocenie należałoby to wypośrodkować.
    Później się dziwić, że faceci żyją krócej jak umierają z przepracowania.

    • Ja nie dorabiam ideologii. Dla mnie to naturalne i właśnie dziwi mnie, że inni jakoś nie mogą tego zaakceptować. Tego, że dokonaliśmy z mężem takiego wyboru i próbują to w jakiś sposób potępić. Czy kobieta w domu się nudzi? Jeśli dzieci posłała do żłobka albo przedszkola to pewnie tak. Ja jak na razie czasu na nudę nie znalazłam, a i mój mąż jakoś nie narzeka, że przepracowuje się więcej niż ja

    • Rewelacja!!! Też tak chcę, chcę włączyć pralkę i zapraszać przyjaciółki. Czemu tak nie mam? Chyba coś źle robię… Już wiem, jak nie ugotuję, nie posprzątam, nie ogarnę dziecka do przedszkola i z przedszkola i całej tej reszty, które robią w domu za pracującą matkę niańki, babki i sprzątaczki to znajdę czas na te przyjaciółki! O! Świetnie, że ja na to nie wpadłam wcześniej.

  • Inna kurka

    Na szczęście są jeszcze mężczyźni którzy potrafią taką pracę docenić. Niestety są tez i tacy, ktorzy oczekują i tego aby kobieta pracowała zawodowo i tego aby pracowała w domu. Ja jestem kurą domową z przypadku, ale dobrze mi z tym, bo dzięki temu mój mąż jest szczęśliwy , ze po powrocie z pracy ma ciepły i ulubiony posiłek a mieszkanie czyste i pachnące. Docenia wszystko co robię , a moje obowiązki domowe nazywa „pracą” i wspiera mnie w tym, że nie mogę znaleźć pracy bo większość pracodawców ubzdurala sobie, ze jestem kobietą w wieku rozrodczym , to i po co taką zatrudniać. Każdy spełnia sie inaczej, ważne żeby to robić.
    Do „Ja” – drogi Panie , Pan w rzeczy samej bedzie żył krócej , doprowadzi do tego Pana zaściankowe myślenie i rozbuchane ego. Może czas poszukać odpowiednia kobietę, która będzie chciała o Pana zadbać a Pan może z czasem zrozumie ile wysiłku ją to kosztuje.

    • Biii

      Wszystko dokąd nie spitka ciekawszego egzemplarza. Smutne, ale prawdziwe…

      • Smutny jest taki tok myślenia, mam nadzieję, że nie wynika z Pana/Pani doświadczeń życiowych.

  • Beata

    Bardzo ucieszył mnie taki punkt widzenia, ponieważ przez całe moje dzieciństwo obserwowałam swoją mamę, która także była taką „kurą domową”. Wychowywała trójkę dzieci, na dodatek był pies, gotowanie, mieszkanie wysprzątane na błysk a przy tym była bardzo zorganizowana. Niestety, mój tato nie był tak wyrozumiały i tak jak wielu ludzi uważał, że to nie jest praca i tak na prawdę to moja mama siedzi ii nic nie robi – oczywiście obiad zrobiły krasnoludki, a podłogę wypucowały elfy. Brawa dla takich kobiet i należy im się szacunek pod postacią DOCENIENIA ICH PRACY, bo tak – jest to praca.
    Sama właśnie kończę studia i szczerze powiedziawszy uwielbiam być kurą domową. Mieszkam razem z chłopakiem i gdy mam wolne dni lubię posprzątać nasze mieszkanie, tak żeby było czyste i pachnące, ugotować coś pysznego a gdy widzę, że moja praca jest doceniona czuje się wspaniale. Co w tym złego?
    Dziękuje, dobranoc.

  • Anonimm

    Rób to co Ci serce podpowiada i co Ci daje szczęście/spełnienie. Robiąc ‚karierę’ na 90% nie byłabyś szczęśliwa bo najprawdopodobniej byłabyś tylko trybikiem w machinie, który wykonuje stresujaca i męczącą robotę dla kogoś, ale tak naprawdę nic własnego nie tworzy, nie robi niczego co dałoby faktyczne spełnienie.
    A jak odpadnie, to zaraz zastąpi go inny trybik…

  • Lasiu

    „Że przesiedziałem w domu czas, który powinnam wykorzystać na swój rozwój.” Literówka w „przesiedziałem”. Mniemam, że jesteś kobietą 🙂

    Ja jestem z kolei facetem. Facetem, który zostałby w domu dla dzieci. Zawsze czułem, że mógłbym się poświęcić dla rodziny.

    Pochwalam Twoje działanie i cieszę, że podjęłaś taką decyzję. 🙂 W życiu trzeba robić to co się czuje, żeby później nie żałować.

  • Em

    Kim z wykształcenia jest bohaterka tekstu?

    • Dietetykiem. Ale jakie to ma znaczenie?

      • Em

        Im mniej interesujący zawód, tym łatwiej z niego zrezygnować na korzyść prowadzenia domu.

        • To zależy co dla kogo jest interesujące, więc to akurat kwestia sporna. Mój zawód akurat pozwala na to, że nawet jeśli nie pracuję na etacie, mam zlecenia dorywcze przez internet, więc mi akurat ta kwestia ułatwiła rezygację z pracy

  • ŁF

    Jeżeli masz możliwość, by dbać o „domowe ognisko” rób to. Nic bardziej nie wykańcza psychicznie i fizycznie człowieka, niż praca, pogoń za pieniądzem, za karierą. życie ma się jedno, dzieciństwo pociech szybko przemija….ja osobiście, gdybym więcej zarabiał, również bym, tę opcję zaproponował małżonce.

    • dziękuję bardzo za ten komentarz i zrozumienie. Niestety w dzisiejszych czasach chęć bycia matką „na pełen etat” jest odbieranie bardzo negatywnie.

  • Eh

    Rodzynek nr 1
    „Ale nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby to wszystko zostawić i poszukać pracy.”
    Alez owycziscie ze ci przez mysl nie przeszlo, jak mozna uzywac czegos czego sie nie ma. Twoje zycie kreci sie wokol gugania z dzieciakiem i robienia mu zarcia – naprawde IQ musi byc na najwyzszym poziomie.
    W wieku lat 40tu nastapi wymiana zony ktora jest meblem tylko wychowujacym dzieciaki i nic nie robiacym, bo co bedziesz robic jak ono pojdzie do szkoly czy przedszkola ? Nic. Znajdziesz prace majac w CV wycieranie kupki i zmywanie ? taaa
    Rodzynek nr 2 ” Często jestem zmęczona, a dni uciekają jak szalone, ale nagrodą jest pocałunek męża i uśmiech dziecka. Nie czuję, że się poświęcam, że czegoś mi brak”
    TY JESTES ZMECZONA -haha dobre sobie, masz tylko i li wylacznie opieke nad dzieckiem, nie masz pracy + opieki nad dzieckiem albo pracy + opieki nad dwojka dzieci + robieniem obiadu dla rodziny, nie mowiac juz o samotnych matkach
    ‚dni uciekaja jak szalone’ – no naprawde, rutyna jak na budowie w norwegii, im tez dni uciekaja jak szalone

    takie ‚spelnione’ baby ktore nie pracuja i szukaja w opiece nad dzieckiem podziekowania od swiata ze sie ‚poswiecaja’ to po prostu syndrom naszych czasow, ze ona jest taka wielka i wspaniala bo ma dziecko, haha jak wiele milonow ludzi – pracujacych i tez sprzatajacych, za 10 lat sie obudzisz z tym facetem lub innym (bo temu sie znudzisz)

    • Bardzo mi przykro, że odbiera Pan świat w ten sposób. Nie rozumiem czemu sam fakt pracowania lub nie ma wpływac na pziom naszej inteligencji? Nie obrażam nikogo więc proszę zachowywac się tak samo.
      I tak, jestem czasem zmęczona. Może wydac się to komuś niemożliwe, ale pewnie tylko komus kto nie opiekował się 24h/dobę niemowlakiem.

  • dumny_tata

    Moja żona również opiekuje się dziećmi i domem, Bardzo doceniam to że zamiast kariery postanowiła opiekować się naszymi dziećmi (mamy trzy córki). Poza tym ‚spelnione baby’ opiekujące się dziećmi wcale nie muszą się nudzić. Moja żonka prawie trzydziestolatka ma figurkę której większość osiemnastek może jej zazdrościć. Zawsze jest śliczna i po dziesięciu latach w związku z nią wciąż z radością wracam do domu.
    To raczej nie kwestia czym się kobieta zajmuje tylko jaką jest osobą. Przykro że przez pryzmat złych doświadczeń ktoś próbuje oceniać ogół.

    Pozdrawiam

  • Aga

    Spróbuję Ci odpowiedzieć, postaram się krótko. Otóż: człowiek jest tak skonstruowany, że nie dość, iż posiadł zdolność w miarę samodzielnego funkcjonowania(samodzielnego myślenia, przewidywania potencjalnych zdarzeń w przyszłości, refleksji nad przeszłością, decydowania o sobie w większym bądź mniejszym zakresie), to jeszcze organizuje się w „stada” – społeczeństwa i mniejsze – społeczności. Z tych ostatnich czerpie weryfikację dla swoich decyzji. Czy ktokolwiek postępuje jak ja? Czy robię dobrze? Albo: nikt nie postępuje jak ona, ona robi to źle!

    To jest według mnie fakt.

    Drugi fakt jest taki, że w zależności od tego, z jakiego stadka się wywodzisz, Twoje decyzje mogą podlegać pozytywnej lub negatywnej weryfikacji. Zawsze natomiast robienie czegoś odstającego w jakimkolwiek sensie od tego, co większość uznaje za „normalne”, wywołuje skrajne reakcje.

    Tak ja to widzę. 🙂

    PS. Pozdrawiam Cię, jako czytelniczka wykopu. I tak na szybko dodam, że ponieważ jestem wolnomyślicielem z ogromną wyobraźnią(czego niestety nie da się powiedzieć o tej czy innej marsjance lub plutoniance), potrafię sobie w głowie ogarnąć taki scenariusz, że w dowolnym momencie swojego życia, gdy tylko przyjdzie Ci do głowy chęć zarabiania zielonych, podejmiesz stosowne decyzje i tym się zajmiesz. Powodzenia we wszystkich życiowych zamierzeniach!

  • Tak to

    Nieprawda! Moja mama spędziła 7 lat w domu, wychowując mnie i moją siostrę. Potem wróciła do pracy zawodowej bez problemu. Jedyne co było złe, to to że byłam przyzwyczajona, że cały czas jest w domu i ciężko mi było w przedszkolu przetrwać cały dzień. Dlatego polecam, by jednak mimo wszystko wcześniej odciąć pępowinę dzieciom. Wiek dzieci: 5 i 7 lat jak to w przypadku naszej rodziny – to trochę za późno, chyba, ze nie planujesz pracy zawodowej jak dzieciaki dorosną.. Wspieram, nie trać ducha walki!

    • Moja mama zrezygnowała z pracy jak zaszła w pierwszą ciążę i zajęła się naszym wychowaniem. Wróciła do pracy po 10 latach, więc też uważam, że jeśli tylko ktos chce to do pracy może wrócić nawet po długiej przerwie. Każdy po prostu wybrac to co dla niego najlepsze.

  • Milena

    Droga Kuro Domowa
    Zawsze rób to,co najbardziej lubisz i nikomu się z tego nie tłumacz.
    Uważam, że o ile człowiek nikogo nie krzywdzi swoim postępowaniem, to ma prawo robić co tylko wydaje mu się najfajniejsze na świecie.
    Moja najważniejsza formułka życiowa to ;
    Rób co chcesz i daj mi robić to co ja chcę. Pozdrawiam serdecznie i szacunek za odwagę. Milena.

    • Ten komentarz oddaje całkowicie tok mój tok myślenia. Jeśli ja chcę zostać w domu z dziecmi i mój mąż też tego chce, to nie wiem czemu osoby postronne widzą w tym jakiś problem.

  • ada

    To ciekawe, że w tego typu dyskusjach wypowiada się tak wiele osób święcie przekonanych, że codzienne za…suwanie po 10 (bo przecież nie 8, to byłoby „lenistwo”) godzin w korporacji automatycznie sprawia, że jest się osobą interesującą, spełnioną i ma się ciekawe hobby… Z moich obserwacji wynika coś zupełnie odwrotnego. Coraz więcej moich znajomych w pewnym momencie życia przestało być takim trybikiem, z różnych przyczyn. Są to zarówno „kury domowe”, jak i osoby obecnie nigdzie niezatrudnione i na różne kreatywne sposoby zarabiające pieniądze (uprzedzając ewentualne złośliwości, chodzi o sposoby uczciwe, ale nie mające nic wspólnego z pracą na etacie). I to właśnie te osoby mają czas i energię na prawdziwe pasje (często będące właśnie źródłem pieniędzy). I to właśnie z tymi osobami można prowadzić niekończące się rozmowy, bo nie żałują swojego czasu na prawdziwe poznanie różnych zagadnień, zamiast bezmyślnie powtarzać to, co usłyszą w mediach.

    P.S. Pracowałam kiedyś jako opiekunka do dziecka. Każdego dnia, po tych ośmiu godzinach, wracałam WYKOŃCZONA. Dlatego jak najbardziej rozumiem Autorkę, która w ten sposób pracuje praktycznie 24/7 i przykro mi czytać próby umniejszenia czy wręcz zanegowania jej doświadczenia, zwłaszcza podszyte agresją.

    • Dziękuję bardzo za tę wypowiedź. Opinie innych osób nie zmienią tego, że w mojej opinii robie coś ważnego i jest mi z tym dobrze, ale przykro się robi, kiedy widać, że dla wielu osób wychowanie dziecka to nic nie znaczące zajęcie. Mam nadzieję, że osoby te same nie posiadają dzieci…

  • Tak podejrzewałam, że temat wywoła burzę 😉

    Problem pojawia się wtedy, kiedy ktoś uznaje swój tryb życia za jedyny właściwy (to nie przytyk w Twoim kierunku, a w kierunku niektórych autorów komentarzy). W takiej sytuacji, gdy ktoś opowiada się za innymi wartościami, zaczyna być traktowany z góry.

    Ja też jestem kurą domową. Odnajduję się w tym, choć wcześniej marzyłam o pracy zawodowej i miałam na nią duże szanse. Kocham być w domu i obserwować dzieciństwo mojego berbecia. Ale czuję też nieraz wstyd – że jestem bezproduktywna z punktu widzenia obowiązujących aktualnie trendów… Smutne czasy nastały, kiedy to kserowanie dokumentów jakiemuś panu w korpo stało się bardziej wartościowe niż wychowywanie człowieka.

  • Jako facet szczerze zazdroszczę posady, serio 😉

  • pbaskiewicz

    W dzisiejszych czasach coraz rzadziej spotykamy kobiety, które mają takie podejście! Szczerość się ceni 🙂

  • Anonim

    dla wszystkich „samorealizujących się” mających w pogardzie leni i darmozjadów . Bo kobita to powinna być glamour a nie obwieszony dziećmi leń 😛
    Pozdrawiam

    https://www.youtube.com/watch?t=167&v=S6v8cqGcGaA

    • Anonim

      przewiń do 1:50

  • Ja popieram całym sercem. Przykro mi się zrobiło, gdy czytałam potępiające komentarze. Kobieta wkłada całe serce i siły, by zbudować prawdziwy DOM – dla swojego męża i dzieci, zajmuje się wszystkim i jest wyzywana od leni – smutne. Dzisiejszy świat dąży do tego, by dzieci wychowywało państwo, a nie rodzice, ale państwo nie przekaże dzieciom wartości, nie nauczy kochać, nie nauczy szacunku, to mogą zrobić tylko rodzice, a kobiety są stworzone do tego by uczyć miłości, by opiekować się innymi. Jeśli mężczycna zarabia wystarczająco dużo, by kobieta nie musiała pracować i oddała swój czas rodzinie to cudownie!
    Siedzenie w domu to nicnierobienie? Ciekawe czy ten kto tak twierdzi próbował kiedyś opiekować się cały dzień małym dzieckiem (albo kilkoma) – OPIEKOWAĆ SIĘ a nie posadzic przed telewizorem czy komputerem, ugotować pyszny obiad – taki prawdziwy, a nie z gotowców i dbać o to by wszystko w domu było na swoim miejscu?
    Moim zdaniem powinniśmuy podziwiać i wspierać kobiety takie, jak Autorka tekstu, dzięki nim jest szansa, że przyszłe pokolenie wyrośnie na ludzi z wartościami, a nie masę ogupioną przez telewizję (moja mama pracuje w szkole od 30 lat, więc na bieżąco widzi jak zmieniają sie dzieci w ciągu lat – niestety idzie to w złą stronę).
    Popieram całym sercem i życzę powodzenia!

  • Mąż

    Brawo! Moja żona także zajmuje się dziećmi i domem i cały czas powtarz mi jak jest zadowolona, że nie musi opuszczać dzieciaczków na te 8h w robocie:)

  • Kasia

    Uważam, że wszyscy ci, którzy tak tryskają jadem pod tym postem po prostu Ci zazdroszczą, bo sami nie potrafią znaleźć zajęcia, które przynosi im spełnienie i po prostu nie są szczęśliwi.

    Ja wybrałam pracę w zawodzie ale tylko dlatego, że udało mi się znaleźć posadę, która po prostu przynosi mi satysfakcję. Gdybym miała do wyboru być niżej wspomnianym „trybikiem w (korpo)maszynie” albo zająć się domem to na pewno wybrałabym to drugie.

    Każdy powinien robić to co sprawia mu przyjemność, bo każdy ma tylko jedno życie i tylko swoje własne. Niestety nie każdy ma na tyle wysokie IQ i poziom inteligencji emocjonalnej żeby to zrozumieć.

    Gorąco pozdrawiam autorkę, na pewno jesteś świetną mamą 🙂

  • Pingback: Zostałaś w domu z jednym dzieckiem? Jesteś leniem | Mama notuje()

  • Pingback: Jestem złą matką bo… |()

  • Pingback: Czym jest nowy pomysł płatnego urlopu macierzyńskiego dla wszystkich? |()

  • Hell

    Siedzenie w domu z dzieciakiem jest slabe.
    Kariera i podroze, nauka,rozwijanie sie, to sie liczy a nie jakies kurzenie domowe , facet ktory ma babe tylko do garow w koncu ja zostawi bo nie przedstawia ona soba niczego ciekawego

    • Nie rozumiem podejścia, że kobieta zajmująca się domem nie może się uczyć, rozwijać i mieć pasji. Wbrew pozorom ona ma na to wieksze szanse niż kobieta spedzajaca cały dzień na pracy w korporacji

  • Dla mnie komentarze typu ‚jesteś pasożytem’ to kompletny brak dobrego wychowania i kultury. Jak w ogóle można tak o kimś powiedzieć? Twoja sprawa czy wolisz iść do pracy czy nie. Też wolałabym zostać ze swoim dzieckiem w domu niż posyłać je do żłobka. Wiem jak szybko takie dzieci się rozwijają i chciałabym się nim nacieszyć, przy okazji nie przegapiając żadnego ważnego etapu.

  • inoue m.

    Oj dawno mną tak nie trzęsło podczas czytania… ale nie wpisu, tylko komentarzy! Po kilku już dałam sobie spokój, by nie denerwować się bardziej. Co to za chora mania wyższości i obłuda na przemian z hipokryzją?! Brak mi słów…

    Znajomi męża wzięli do pomocy panią, która opiekuje się ich dzieckiem, sprząta, pierze, robi zakupy itd. i w zależności ile godzin wypadnie, to za miesiąc kasuje ich średnio 2 tysiące!!! Tak! 2 000,00 zł. I ona jest człowiekiem szlachetnym, godnym podziwu, bo zarabia, bo zajmuje się obcym dzieckiem, pierze czyjeś majty, wypełnia cudzą lodówkę, ale bierze za to kasę, więc jest wartościowa. A Ty robisz to samo, tylko zajmujesz się swoim dzieckiem, sprzątasz swój dom, robisz zakupy dla swojej rodziny i co? Oczywiście, że jesteś pasożytem i nierobem! No krew się gotuje! Powaga, wytrzaskałabym równo tych wszystkich mądrych, co niby mają taaakąąą waaaażżżżnąą pracę! A Ty nie, bo przecież tylko bierzesz na siebie odpowiedzialność za życie swojej rodziny… ehhhhhhh

    • Dokładnie, jak ktoś jest nianią, kucharką albo sprzątaczką to jest ok, bo pracuje. Ale jak już ktoś robi to wszystko jednocześnie u siebie w domu to już jest pasożytem. Przykre to jak ludzie olewają teraz to, czym są dzieci i rodzina.

  • jasiowo.com.pl

    Mam podobnie jak ty. Uwielbiam swoje obowiazki domowe.najwazniejsze ze mamy dla kogo sie starac i bliscy to doceniaja:)

  • weddingerka

    Mam przeczucie, że większość popularnych blogerek to mamy na wychowawczym. 😉 Z jednej strony jest to sposób na „wyjście” z domu, z drugiej – ogromna wartość dodana dla blogosfery. Pochwalam podejście, bo czasu spędzonego z dziećmi nic nie zastąpi,a przy okazji mogę poczytać bloga, na którego pewnie nie miałabyś czasu, pracując na etacie,. 🙂 Pozdrawiam!

  • Piąteczka! Brawo za ten post i za trzeźwość spojrzenia. Tak się składa, że najgorsze w tym wszystkim jest to, że my- kobiety HARUJĄCE w domu, jesteśmy najgorzej traktowane, nie przez mężów czy innych facetów tylko pracujące zawodowo kobiety, które skwapliwie korzystają z instytucji babci, naniek, żłobków, a nawet gospodyń domowych czy sprzątaczek. Ja nikomu nie bronię „siedzieć” w domu. Niech siedzi, zobaczymy jak szybko ucieknie do pracy zawodowej. W naszym kraju większości kobietom nie opłaca się pracować, bo pensja idzie na niańkę itp, więc czemu kobieta wychodzi jednak z domu do tej pracy? Ja mam na to prostą teorię: praca w domu jest ciężka i niepoważana, a w biurze napijesz się ciepłej kawki, poplotkujesz i wracasz do domu na tyle „zmęczona”, że albo z mężem ogarniasz po połowie obowiązki albo najmujecie pomoc. Za mnie nikt nic nie robi, a kasy za to nie dostaję.

    • No właśnie – kobieta zajmująca się domem i dziećmi sama, jest tak na prawdę w pracy 24h, a niektórzy uważają, że nic nie robi, tylko całe dnie siedzi i popija drinki z palemką.

  • Hm.. masz tyle lat co ja [no.. ja jestem starsza o niecałe dwa lata, nieistotne w sumie].
    Też jestem mężatką.
    Ale nie mam dziecka.
    Też nie umiem sobie siebie samej wyobrazić w takiej sytuacji. Wiem, że byłabym zdołowana, mega nieszczęśliwa i z depresją co najmniej. I trudno mi uwierzyć, że naprawdę Ty jesteś.

    wierze, że mówisz prawdę – gratuluję, ze znalazłaś sposób na życie, w którym czujesz się spełniona. Ale ja go nie zrozumiem, bo dla mnie to inna rzeczywistość 😉

  • Jakbym czytala o sobie. Jeszcze dodam, ze przy chorujacych w kolko dzieciach i bez tabunu babc do opieki nke zawsze jest jak pracowac. A dzieci poki male to matke potrzebuja nic innego

  • Ja chciałabym być Kurą Domową 🙂 Ale nie mam mężczyzny, który by mi na to pozwolił :/ Więc tylko zazdroszczę!