Nie kupię prezentu na Dzień Dziecka

Moja córeczka nie dostanie na Dzień Dziecka nic. Nie będzie zabawek, książeczek ani słodkości. I to wcale nie dlatego, że ma dopiero roczek i jeszcze „nie rozumie”, że takie święto istnieje. Nie dlatego też, że jej nie kochamy, nie dbamy o nią albo na prezent nas nie stać. Dlaczego? Bo chcemy, żeby w naszym domu był to dzień celebrowania, a nie prezentów.

Od razu chcę podkreślić, że nie uważam, aby kupowanie prezentów z tej czy innej okazji było złe. Po prostu taką podjęliśmy decyzję.

Dlaczego?

Razem z mężem pomyśleliśmy, że prezent to właściwie nic niezwykłego w tych czasach. Pewnie, dziecko się ucieszy i można przecież kupić coś wartościowego, przemyślanego. Ale z drugiej strony, prezenty dają też dziadkowie, bliższa lub dalsza rodzina, z różnych okazji. Dlatego my zdecydowaliśmy, że na Dzień Dziecka nasza pociecha otrzyma coś innego – wspólnie spędzony czas. To jest coś, czego w dzisiejszym zaganianym świecie często nam brakuje. Dla niektórych to nawet towar deficytowy, luksusowy. Podarujmy więc naszym dzieciom coś luksusowego.

Nie chodzi o to, że na co dzień tego czasu dla dziecka możemy nie mieć. W końcu z dzieckiem powinniśmy być każdego dnia i wspólne zabawy i rozmowy powinny być codziennością. Dlatego właśnie w tym dniu, oprócz po prostu bycia razem, zróbmy coś wyjątkowego, czego zwykle nie robimy. Zorganizujmy ten dzień tak, aby był niezwykły i zapewnił masę frajdy nam i naszym dzieciom.

Jednocześnie nie chcemy wychować naszych dzieci w przekonaniu, że świętowanie musi oznaczać prezenty. Obecnie konsumpcjonizm jest tak zakorzeniony w nas i naszych dzieciach, że to własnie na tym się skupiamy – co dać w prezencie na urodziny, gwiazdkę, Pierwszą Komunię. Co też tam będzie w tej kolorowej paczce. Oczywiście jest to fajne i miłe dla dziecka. Czeka, rozpakowuje, cieszy się niespodzianką. Ale jest przecież tyle okazji do dawania prezentów, że to jedno czy dwa święta mogą się obyć bez nich. I nie oszukujmy się, dzieci dostaja też masę rzeczy bez okazji, więc na pewno zabawek, książek i gier im nie zabraknie.

Ten dzień ma być inny, ma być nasz.

Co więc robić?

Wszystko zależy od wieku dziecka, jego pasji i naszych możliwości.

Nasza Misia ma dopiero rok więc jakieś wielkie wyjścia jej nie interesują. Dlatego postanowiliśmy pojechać na piknik. Będą zabawy na powietrzu, będzie granie w piłkę, puszczanie baniek mydlanych i małych samolocików-szybowców ze styropianu, będzie plecenie wianków. Będzie jedzonko i błogość. Będziemy my i to jest najważniejsze.

Ale wariantów jest dużo. Oto moje kupony z pomysłami, częstujcie się.

kupon1

kupon2

kupon3

kupon4

kupon5

kupon6

kupon7

 

  • Trafiłaś w samo sedno! Zgadzam się w 100% i skradam kupony 🙂

  • Świetny pomysł:) To coś o wiele lepszego.
    Z resztą, człowiek o wiele lepiej zapamiętuje przeżycia niż rzeczy. Dlatego też sprezentowanie komuś jakiegoś nowego doświadczenia, albo po prostu wspólnego, będzie zapamiętane na dłużej niż jakaś rzecz materialna 😉
    My zaczęliśmy stosować to też w naszym małżeństwie. I o wiele lepiej pamiętam ognisko na polanie w lesie i zlatujące się zewsząd gęsi niż kolczyki czy wisiorek:)

  • Anonimm

    Ciekawy pomysł, choć ja jako dziecko, nie rozumiejąc do końca waszej ideologii i mając całkiem inne myślenie, byłbym jednak zwyczajnie rozczarowany bez prezentu 😛

    • Właśnie na tym polega pomysł żeby dziecku pokazać że bez prezentu też może być fajnie i że to nie o prezenty zawsze musi chodzoć

  • Martyna

    haha, „prezentem jest razem spędzony czas”. Przeczytała Pani te bzdury przed opublikowaniem? Przez wieki dzieci dostawały prezenty, a czas spędzały z rodzicami codziennie, ale w obecnych czasach na codzień lepiej dawać prezenty a w święta raczyć spędzić z nimi czas. Masakra

    • Zarówno ja jak i mąż spędzamy z dzieckiem cdziennie czas i jest to u nas norma, a nie święto. Nie oznacza to jednak, że z tego powodu świetowanie czegoś ma oznaczać prezenty. Wolimy pokazać dziecku, że liczy się coś innego niż prezenty, bo nie chcemy aby nasze dzieci stały się małymi materialistami. A to, że spędzamy z nimi czas codziennie nie oznacza, że w ramach „święta” nie można tego zrobić inaczej niż zwykle. I zgadzam się, że w przeszłości spędzanie czasu z dzieckiem było normalne, natomiast w dzisiejszych czasach już niekoniecznie. Wielu rodziców spędza większośc dnia w pracy i nie mają tyle czasu dla swoich pociech ile by chcieli i w takim przypadku spędzony razem czas jest prezentem.

  • Podchodzę do tematu tak samo jak ty! 🙂

  • Magda Stasińska-Kościecha

    My w zeszłym roku byliśmy z okazji dnia dziecka w ZOO, w tym roku trochę wcześniej odwiedziliśmy oceanarium. Uważam takie prezenty za najlepsze, bo oprócz wspólnie spędzonego czasu jest jeszcze nauka przez poznawanie.

    • Świetny pomysł, my planujemy pierwszy wypad pod namiot, mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze 🙂

    • U nas zawsze jest prezent, czy to urodziny, czy Gwiazdka czy Dzień Dziecka. Prezent nie wyklucza fajnie spędzonego dnia, a jest bardzo miłym dodatkiem. Poza tym ja nie uważam żeby wycieczka do zoo czy w podobne miejsce była prezentem. No chyba że się prawie nigdzie z dzieckiem nie jeździ, to wtedy może uznać ten dzień za wyjątkowy bo go rodzice zabierają w niecodzienne miejsce 😉 My akurat bardzo dużo z dziewczynami jeździmy, zwiedzamy i zoo czy jakieś parki westernowe czy dinozaurowe nie robią aż takiego wrażenia żeby było: wow ale super ekstra wycieczka! Wiadomo, że radość jest duża z każdego miejsca, ale nie aż tak żeby tylko to było „prezentem” z wyjątkowej okazji. Poza fajnie spędzonym czasem, zawsze spełniamy też marzenie o jakiejś zabawce.

      • Agnieszka zgadzam się z każdym Twoim słowem. Ostatnio zrobiła się jakaś nagonka na prezenty, której zupełnie nie rozumiem. Za to zaczęliśmy niemal czcić ten „wspólny czas”. A powinno być to coś normalnego, na porządku dziennym. Czas spędzany razem z dzieckiem, wycieczki – to nie powinno być tylko od okazji. Może po prostu zróbmy to odwrotnie, co? Przez cały rok dawajmy dziecku jak najwięcej z siebie, a przy okazjach obdarowujmy prezentami.

        • Nagonki na prezenty nie robię, bo jak napisałam na początku – nie widzę w nich nic złego, ale czasem chcemy po prostu pokazać, że i bez prezentu może być fajnie. Też się zgadzam, że wspólny czas z dzieckiem to powinno być cośnormalnego każdego dnia. Niestety, to co widzę dookoła nie zawsze tak wygląda

          • Bez prezentu jest fajnie u nas w niemalże każdy weekend, każde wakacje są wycieczki, spacery w fajne miejsca. Nie potrzebujemy do tego dnia dziecka i udowadniania innym, że w ten dzień jest ekstra bez prezentów. Na ten dzień pakujemy wymarzone zabawki w kolorowy papier i po obudzeniu dziewczyny dostają. I wtedy jest wyjątkowo, bo cała radość tkwi w rozdzieraniu papieru i czekaniu co się zobaczy w środku. Fajnie spędzany czas jest u nas na co dzień, nie wyobrażam sobie także od święta tylko na tym bazować i nie dawać dziewczynom prezentów..

          • U nas też jest fajnie na codzień i niczego nie próbuję udowadniać, po prostu wiem, że nie każdy ma możliwość spędzać w ten sposób czas z dziećmi zbyt często. Myślę, że to dobrze, że każdy wychowuje dzieci według swoich zasad i przekonań, najważniejsze, żeby dzieci były szczęśliwe.

  • Martyna

    Idąc Twoim tokiem myślenia ,Twoje dziecko w przyszłości tez nie powinno Ci dawać kwiatów ,laurek czy prezentu na dzien matki . A czas spędzony z dziećmi tez nie powinien być od święta ,wyobraź sobie. Poczekaj aż dziecko pójdzie do szkoły i każde.dostanie prezent a Twoje dostanie „łaskawie” spędzenie większej ilości z nim.

    • To co dziecko będzie dawać na Dzień Matki czy Ojca też w pewnym sensie zależy od nas, bo to jeden z rodziców do pewnego momentu się tym zajmuje i nie, na Dzień Matki też nie było prezentów tylko wspólne wyjście i mam nadzieje, że taki nawyk przyjmie się u nas w domu.
      I wyobraź sobie, że napisałam w tekście, że czas spędzony z dziećmi nie powinien być od święta, ale po prostu w tym dniu powinien być wyjątkowy. Nie rozumiem też skąd wniosek, że to czas ”łaskawie” spędzony z dziećmi. Proszę uważniej czytać tekst i powstrzymać się troszkę z ocenianiem.

      Co do tego jak dziecko pójdzie do szkoły – mam jeszcze kilka lat, aby z dzieckiem na ten temat rozmawiać i mieć nadzieję, że zrozumie i doceni. Moi rodzice wychodzili z takie samego założenia i nigdy nie czułam się pokrzywdzona, że zamiast zabawki pojechałam z rodzicami na wycieczkę. Wręcz przeciwnie, czasem to inne dzieci mi tego zazdrościły.

  • Martyna

    Dzień matki*

  • Yam Uasica

    Żałosne. Właśnie czas spędzony z dzieckiem to jest coś co powinno należeć mu się z urzędu. Załączone kupony realizujemy na codzień. Co nie oznacza, że tego dnia ograniczymy się do prezentów. Poza prezentami dostanie tez wspólnie spędzony czas, ale nie z powodu dnia dziecka, tylko dlatego, że się należy.
    Jeżeli ktoś nie ma czasu dla dzieci, to znaczy, że nie powinien ich mieć.

    • Proszę uważniej czytać tekst, zanim okrzyknie się go żałosnym:

      „Nie chodzi o to, że na co dzień tego czasu dla dziecka możemy nie mieć. W
      końcu z dzieckiem powinniśmy być każdego dnia i wspólne zabawy i
      rozmowy powinny być codziennością. Dlatego właśnie w tym dniu, oprócz po
      prostu bycia razem, zróbmy coś wyjątkowego, czego zwykle nie robimy.
      Zorganizujmy ten dzień tak, aby był niezwykły i zapewnił masę frajdy nam
      i naszym dzieciom.”

      • No tak, tylko jak się spędza z dzieckiem czas każdego dnia, to trudno go zaskoczyć ten jeden dzień w roku czymś wyjątkowym. Zoo? U nas niemalże co dwa-trzy miesiące jakieś zwiedzamy. Kino, teatr, sale zabaw, pikniki, wesołe miasteczka, parki dinozaurów, to wszystko jest praktycznie codziennością w weekendy, wakacje. A zapakowane w kolorowy papier prezenty daje się tylko na wyjątkowe okazje, przecież na co dzień nikt tak nie robi raczej. Więc czemu zabawka nie może być dodatkiem do fajnie spędzonego dnia? W przedszkolu dzieci robią laurki na Dzień Mamy czy Taty. A po dniu dziecka odbędą się dyskusje o nowych zabawkach – to jak się poczuje dziecko, które nic nie dostało?

        • Nigdzie nie piszę, że dawanie prezentów to coś złego, czy że nie mogą być dodatkiem do świętowania. My mamy taki pomysł na świętowanie, nikogo nie osądzam i nie oceniam. U nas akurat problem dyskusji kto co dostał odpada bo we Francji nie ma dnia dziecka, tu obchodzi się kilka dni później dzień rodziny. Ale ja jako dziecko dziecko też opowiadałam o wycieczce z rodzicami a nie o prezencie i nigdy nie czułam się z tego powodu gorsza.
          My też spędzamy z dziećmi czas każdegodnia tylko, że na razie ze względu na wiek dzieci z zaskoczeniem jeszcze nie ma problemu, ale rozumiem sytuację.

  • Life and chill

    Z tymi kuponami to rewelacyjny pomysł, jak Amelka podrośnie to wykorzystam ten patent u siebie 🙂

  • U nas prezent już był, Tosia dostała łyżworolki i dzięki temu będziemy mogły jeździć razem:) I dostanie jeszcze grę, więc będziemy rodzinnie spędzać czas:)

    • prezenty pomocne w codziennym spędzaniu wspólnego czasu to świetny pomysł 🙂

  • Aneta

    Mój niespełna 5-letni synek powiedział, że „Muszę mu coś kupić na Dzień Dziecka”. Od razu go uprzedziłam, że prezentów nie będzie. Za to od jakiegoś czasu planujemy zabawę w szukanie skarbów, no i wycieczkę na prawdziwe lody:-)

  • Też preferuje takie prezenty. Tylko, że babcie przynoszą im prezenty, ciągle im mówię, że same sobie nakręcają dzieci bo później będzie : ” a co masz dla mnie? co mi przyniosłaś?” Proszę je żeby zabrały dzieci w różne ciekawe miejsca, wycieczki itp uważają, że są za mali, a ja uważam, że wcale nie. Maja 2 i 4 lata.

  • Monika Pyszko

    Świetne pomysły 🙂
    Tylko na pierwszym kuponie to specjalnie jest „pikninkiem”? 🙂

    • O widzisz, literówka się wkradła i nikt nie wyłapał. Jak dosiądę do komputera to muszę poprawić, dzięki za zwrócenie uwagi 🙂

      • Monika Pyszko

        To tylko mała literówka, zdarza się najlepszym 🙂
        Ja literówki i błędy widzę trzecim okiem 🙂 Niesamowite ile ludzie potrafią zrobić błędów w jednym zdaniu. Czasami aż mnie ręka świerzbi, żeby obcej osobie napisac na FB, że pisze się przedszkole a nie pszeczkole lub też tobo, chcem, poszłem. Denerwuje mnie nie używanie ą, ę, ł, ó.
        Kiedyś wygrałam konkurs ortograficzny i tak mi zostało – upodobanie do poprawnego polskiego języka 🙂