Kto zapłaci za emerytury niepracujących matek?

Część kobiet wybiera rezygnację z kariery, aby zajmować się domem i dziećmi, kolejna grupa jest do tego zmuszona przez sytuację życiową. Chciałaby iść do pracy, ale z różnych względów nie mogą i zostają w domu. Ja sama jestem w takiej sytuacji – nie pracuję zawodowo i moim głównym zajęciem jest wychowywanie dzieci i dbanie o dom. Jest mi w tej sytuacji dobrze i nie chcę tego na chwilę obecną zmieniać. Ale często w mojej głowie pojawia się myśl – co z moją przyszłością i niezależnością finansową? Co zrobię, kiedy nagle zostanę z dziećmi sama, albo z czego utrzymam się na starość? Kto zapłaci za moją emeryturę? Kogo obejdzie to, że poświęciłam sporą część życia na wychowanie przyszłych obywateli i podatników?

Niestety, przyszłość takich kobiet jak ja, nie prezentuje się różowo. Nie możemy liczyć na pomoc państwa bo przecież “nie pracowałyśmy”. Wychowanie swoich dzieci się nie liczy (chociaż w przypadku wychowywania cudzych już byśmy emeryturę miały), poświęcenie i troska o dobro innych też nie. Poza tym, już widzę ten bunt społeczeństwa, gdyby rzucono pomysł emerytur dla kobiet niepracujących zawodowo, a zajmujących się domem i dziećmi. Pewnie zlinczowano by pomysłodawcę, a nam, kobietom w takiej sytuacji, przypięto by łatkę pasożytów, które dostają coś za nic.

Dlatego nie liczę na cudowną pomoc rządu. Nie będę pisać listów, jak niektóre kobiety, które proszą o pomoc finansową, bo wychowały kilkoro dzieci i zajęło im to kawał życia, tak, że nie wypracowały sobie godnej emerytury. Tylko, że ich listy i prośby guzik obchodzą i polityków, i społeczeństwo. Pisałam już o moich obawach na ten temat jakiś czas temu i namawiałam was do wzięcia sprawy w swoje ręce, bo jeśli my nie zadbamy o swoją przyszłość, to nikt inny tym bardziej tego nie zrobi.

Jakie znalazłam rozwiązanie?

Sama zaczęłam odkładać pieniądze “na czarną godzinę”, najpierw w domowej “skarbonce”, a potem na koncie. Niestety, jak to z nami matkami często bywa, zawsze znajdowały się jakieś wydatki pilniejsze i ważniejsze od naszych potrzeb. Bo samochód się popsuł i trzeba kupić nowy, albo przydałby się remont mieszkania i pieniądze w skarbonce zamiast rosnąć, topniały.

Szukałam innych rozwiązań, które rzeczywiście zapewniłyby emeryturę, a nie tylko plany i próby zabezpieczenia przyszłości. No i znalazłam.

Słyszeliście o Indywidualnym Koncie Zabezpieczenia Emerytalnego? To taki rodzaj oszczędzania, gdzie wpłacacie pieniądze na swoje indywidualne konto emerytalne, a więc wysokość emerytury zależy od tego, ile wy indywidualnie zaoszczędzicie, a nie od tego, jaka akurat będzie sytuacja państwa.

Przyznam szczerze, że początkowo podeszłam nieufnie do tej oferty. Pomyślałam, że po co wiązać się jakimiś stałymi opłatami na wiele lat, skoro nie wiem, czy będzie mnie za kilka miesięcy czy lat nadal stać na wpłaty? Bałam się, że zamrożę pieniądze na bardzo długi czas i jeśli będę potrzebowała ich wcześniej, to nie będę mogła z nich skorzystać. Obaw było wiele, nie ukrywam, że jakoś nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad działaniem takich funduszy. Przyjrzałam się im bliżej i wiecie co – przekonali mnie.

Znalazłam ofertę, która nie zmusza mnie do regularnych wpłat i dzięki, której mogę wypłacić moje pieniądze w dowolnym momencie lub spokojnie czekać do wieku 65 lat, kiedy tozacznę dostawać z funduszu moją emeryturę. Wiecie, że specjalista od finansów ze mnie żaden, więc znacznie lepsze wytłumaczenie szczegółów znajdziecie w tym artykule. Gdybyście byli zainteresowani, to pod tym linkiem możecie zostawić email, aby poznać wszelkie szczegóły. A dodatkową korzyścią jest to, że pieniądze, które wpłacamy na IKZE możemy sobie odpisać od dochodu, a to oznacza, że zapłacimy niższy podatek.

Kiedy mogą nam się przydać zaoszczędzone pieniądze?

Wyobraź sobie, że rozstajesz się z partnerem lub coś mu się stało i zostajesz nagle z dziećmi sama. Z czego się utrzymasz i skąd weźmiesz pieniądze jeśli nie pracujesz i nie masz żadnego zabezpieczenia finansowego? Warto w takiej sytuacji mieć uzbieraną sumę, która pomoże stanąć na nogi i pozbierać w nowej, trudnej sytuacji.

Jeśli nawet coś tak drastycznego się nie wydarzy, to przecież nie masz gwarancji, że nie stanie się coś, co uniemożliwi Twojemu partnerowi pracę i utrzymanie rodziny, np. jakaś przewlekła, poważna choroba. Warto mieć wtedy coś na czarną godzinę, aby poradzić sobie zanim np. dojdzie do siebie lub ty znajdziesz pracę.

No i oczywiście emerytura. Może i to wydaje się bardzo odległe, ale za coś będziesz musiała wtedy żyć, a statystycznie kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Ja osobiście nie chciałabym, żeby na starość musiałaby utrzymywać mnie moje dzieci, bo one będą miały swoje potrzeby i plany.

Nigdy nie jest za wcześnie, żeby zadbać o swoją przyszłość, a ja nawet powiem, że nie ma na co czekać – trzeba to zrobić jak najszybciej. Jeśli my tego nie zrobimy, to nikt inny o to nie zadba.

Wpis powstał we współpracy z Union Investment TFI SA.

 

samodzielne dziecko

Podobne artykuły

  • Muszę się nad tym zastanowić i przyjrzeć się temu bliżej. Sama ostatnio się nad tym zastanawiam, bo co prawda emerytura jeszcze daleko, ale pójście do ewentualnej pracy również. Jako młoda mama dopiero pierwszego dziecka na razie nie wyobrażam sobie pójścia do pracy. Niestety w takim wypadku my mamy musimy same pomyśleć o sobie bo państwo w żaden sposób nam nie pomoże i wątpię że coś w tej kwestii zmieni się na przestrzeni najbliższych lat.

  • Dobrze, że myślisz już o emeryturze. Nie wiadomo jak system emerytalny będzie wyglądał w przyszłości, dlatego trzeba samemu zadbać o siebie.

  • Macierzynstwo-raz!

    Również muszę się nad tym zastanowić, bo aktualnie jestem na macierzyńskim i dopiero zaczęłam z tym tematem przygodę. Chociaż ja jestem przekonana, że swojej emerytury raczej nie ujrzę na oczy, dlatego najlepiej odkładać samemu.

  • Olga “rodzinka 2 plus 3” s

    mnie też przeraża to jaka będzie emerytura moja skoro nie pracuje… choć ja jestem z tych co chcą wrócic do pracy ale póki co nie mam szans bo mąż pracuje w innym mieście i to na mnie spada wszelki obowiązek dbania o dzieci na co dzień a mąz w weekendy… a wiadomo kiedy dziecko jedno zachoruje to i tak z pracy zwolnienie albo nianka potzrebna a nie chce pracować tylko po to by niani płacić… bo to się mija z celem… Myślę że nasze społeczeństwo nie mysli o takich rzeczach a potem biadola na starośc że mała emerytura niestety to się nie zmieni na lepsze.. ja tajkich funduszy nadal się obawiam

  • Jakoś nie mam zaufania do takich wynalazków. Wolę lokować pieniądze w czymś namacalnym, co jest i będzie i kiedyś będzie to można spieniężyć z zyskiem