Zmiany w ustawie aborcyjnej, czyli witamy w średniowieczu

całkowity zakaz aborcji w Polsce

Grupa obywateli wpadła na genialny pomysł i szybko zaczęła zbierać podpisy żeby wprowadzić go w życie – zakażmy całkowicie możliwości przeprowadzania aborcji! Nakażmy kobietom, aby rodziły dzieci gwałcicieli. Nakażmy mężom, aby patrzyli jak ich żony umierają, bo ich życie się nie liczy, kiedy są w ciąży. Nakażmy rodzicom, aby patrzyli na agonię swojego dziecka, które nie ma szans na przeżycie. Nakażmy wreszcie temu nowonarodzonemu dziecku, aby odchodziło w cierpieniu, nie zaznając w swym krótkim życiu nic dobrego. A do tego powiedzmy światu, że to wszystko w imię miłosierdzia i obrony życia.

Kiedy przeczytałam o tym pierwszy raz, miałam nadzieję, że to tylko jeden z głupich pomysłów, nad którym nikt nawet nie będzie się zastanawiał. Niestety, moja logika i empatia zostały skopane, bo oto okazuje się, że projekt zmiany ustawy może niedługo trafić do sejmu. A najgorsze jest to, że pomysłodawcy i zwolennicy tej zmiany uważają, że działają w imię miłosierdzia bożego i troski o życie. A w moim odczuciu, oni nie znają definicji słowa „miłosierdzie”, a ludzkie życie mają głęboko w d…

Dziecko to nie ząb, aborcja to nie wizyta u dentysty

Dziecko, także to w łonie matki, to cud, chyba największy na tym świecie. Trzeba je chronić, bo samo nie potrafi się jeszcze obronić. Trzeba o nie dbać, bo bez nas nie przetrwa. Trzeba walczyć o jego prawa, bo (moim zdaniem) tak, jest odrębną istotą od chwili poczęcia. Dziecko to nie problem czy bolący ząb, którego można się pozbyć ot, tak. Decydując się na seks musimy brać pod uwagę, że ta przyjemność skończy się ciążą. Chcemy zachowywać się jak dorośli, przyjmijmy też jak dorośli konsekwencje swoich czynów.

ALE!

Zamiast obrony życia zafundują tragedie

Czym innym jest usunięcie dziecka, bo przeszkadza w karierze, albo „mąż mnie rzuci jak się dowie, że to nie jego dziecko”, a czym innym jest aborcja, bo kobieta prawdopodobnie umrze podczas porodu lub nawet w trakcie ciąży, bo dziecko nie ma szans na przeżycie i damy mu kilka dni cierpienia albo ciąża jest wynikiem gwałtu i kobieta nie poradzi sobie psychicznie z ciążą porodem i wychowaniem dziecka, które będzie jej przypominało o największej tragedii życia.

Obrona życia to szlachetny cel, ale czy samo istnienie życia jest tak cenne, że na bok odchodzi jego jakość, poświęcanie życia innych i rozbijanie rodzin? Czy miłosierdziem będzie pozwolenie na osierocenie dzieci, bo ich matka była w kolejnej ciąży, tym razem pozamacicznej, która zagrażała jej życiu, ale przepisy zakazywały uratować życia kobiety, bo to wiąże sie z zabiciem płodu? W takim wypadku umierają oboje – matka i dziecko w jej brzuchu – gdzie tu obrona życia, empatia, logika?!

Na tej ustawie ucierpią kobiety, bo odmówi się im prawa do walki o własne życie i zdrowie, bo nikt nie zadba o ich stan psychiczny, kiedy będą musiały nosić w brzuchu i wychowywać dziecko gwałciciela, kiedy będą musiały patrzeć na swoje umierające dziecko, które może nawet nie przypomina wyglądem człowieka, bo jego deformacja jest tak wielka. Ucierpią kobiety, bo będą bały się zachodzić w ciążę (dlaczego będą się bały przeczytacie TU), która jak w średniowieczu, zacznie realnie być zagrożeniem ich życia, bo nikt im nie udzieli pomocy medycznej, bojąc się więzienia.

 

Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

 – Art. 157a:§1

Tak więc wszelkie działania medyczne, które mogą w jakikolwiek sposób stanowić zagrożenie dla płodu (np. badania prenatalne) nie będą wykonywane. Kobieta może konać podczas porodu, ale wszyscy będą skupieni na ratowaniu dziecka, a nie jej. Bo jeszcze ktoś oskarży lekarza, że zajął się matką i nie uratował przez to dziecka i w rezultacie skończy się to dla niego więzieniem. Nikt nie podejmie tego ryzyka, łatwiej poświęcić matkę.

Na tej ustawie ucierpią mężyczyźni, którzy będą musieli pogodzić się z faktem, że stracą swoje ukochane kobiety, a może przy okazji też dziecko, bo durne przepisy zakazują ich ratować. Miał  mieć szczęśliwą  rodzinę, a zostanie sam, w żałobie, oskarżając się, że na czas ciąży i porodu nie wywiózł żony za granicę, gdzie panują ludzkie warunki.

Ucierpią dzieci tracące matki, których nie mżna było ratować w kolejnej ciąży.

Ucierpią nowonarodzone dzieci, którym łaskawie podarowano w akcie miłosierdzia odchodzenie w cierpieniu i krótkie, bezsensowne życie. Czy naprawdę życie mające trwać kila godzin/dni/tygodni, mające być bólem, powolnym umieraniem, leżeniem w inkubatorze z rurkami powtykanimi w ciało, jest życiem, ktore chcielibyśmy podarować komukolwiek? Czy warto o nie walczyć poświecając życie matek, dobro i szczęście kobiet, mężczyzn, dzieci, rodzin całych?

Ucierpią podatnicy, którzy będą płacić z własnej kieszeni za odszkodowania rządowe, bo takie postępowanie jest niezgodne z prawem europejskim i jeśli ktoś pozwie RP lub szpital za nie ratowanie kobiety podczas porodu czy ciąży, to z pewnością wygra.

Chodzi o wybór

Nie twierdzę, że ludzie decydujący się na urodzenie dziecka, które nie ma szans na przeżycie, robią źle. Ja znam rodzinę, która była w takiej sytuacji – dziecko nie miało nerek i wątroby, ale oni do końca mieli nadzieję i liczyli na pomyłkę lekarzy. To przez co przechodzili podczas ciąży i po porodzie, to był koszmar. Ale dla mnie ta rodzina już zawsze pozostanie bohaterami i podziwiam ich bardzo za tę decyzję.

Tylko, że oni mieli szansę podjąć decyzję.

Podczas pierwszej ciąży miałam z Lubym rozmowę, co miałby zrobić, gdyby stało się coś złego i musiałby decydować – życie moje czy dziecka. Ja stwierdziłam, że dziecko, on – że ratowałby mnie.

Ale mieliśmy szansę w ogóle podjąć tę decyzję i o tym porozmawiać.

Bo o to właśnie chodzi – o pozostawienie wyboru w tych kilku przypadkach. To nie znaczy, że mając możliwość dokonania aborcji, każdy się na nią zdecyduje. Za to zdesperowana kobieta chcąca przeprowadzić aborcję i tak to zrobi, albo nielegalnie albo domowymi sposobami i jest duża szansa, że w takich warunkach skończy się to dla niej śmiercią lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.

 

Jakoś wszyscy zwolennicy aborcji zdążyli sie już urodzić

To bardzo często przytaczany argument. Tak, miałam to szczęście, że moja mama mnie nie usunęła i nie, nie jestem zwolenniczką aborcji. Jestem zwolenniczką pozostawienia ludziom wyboru na temat aborcji w kilku, ściśle określonych przypadkach.

Płody i noworodki nie mogą wyrazić opinii czy są za czy przeciw, czy chcą się urodzić, nawet jeśli nie mają szans na przeżycie. Ale bardzo, BARDZO bym chciała, aby każdy wypowiadający to zdanie obejrzał TO zdjęcie  i powiesił je sobie nad łóżkiem, aby zastanowił się, czy warto te dzieci ratować za wszelką cenę, tylko po to by umarły. Bardzo chciałabym też, aby mógł usłyszeć co te dzieci miałyby mu do powiedzenia: o sensie swojego życia, o bólu, który czują i o powolnym umieraniu. Aby musiał porozmawiać ze zgwałconą kobietą, o tym, że dziecko które nosi w brzuchu niczemu nie jest winne i musi je kochać, nie ważne, że nie poradziła sobie z jednym przewrotem w jej życiu (gwałt), ale z pokorą musi przyjąć następny (ciąża i narodziny dziecka). Aby musiał usiąść naprzeciwko ojca i małego dziecka i wytłmaczyć im, dlaczego musieli stracić ukochaną żonę i mamę, bo nikt jej nie chciał ratować.

Łatwo przecież nakazywać coś innym, samemu się potem odcinając i umywając ręce. Ja będę krzyczał górnolotne hasła, ale konsekwenje niech ponosi ktoś inny.

A co po urodzeniu dziecka?

Pomysłodawcy i zwolennicy zmiany przepisów dotyczących aborcji skupiają się na tym, aby obronić nienarodzone życie. Ale czy zastanawiają się nad tym co dalej? Co jak to dziecko się już urodzi?

Rozumiem, że oni wszyscy planują już otwieranie specjalnych poradni i ośrodków dla kobiet, które zaszły w ciążę w wynku gwałtu, gdzie zostaną wraz z dzieckiem objęte specjalistyczną opieką i zostanie im udzielona wszelka pomoc, aby mogły normalnie kontynuować życie, a ich dzieci czuły się kochane. Rozumiem, że będą czuwać przy inkubatorze z konającym w cierpieniu dzieckiem razem z rodzicami i wspierać ich myślą, słowem i dobrym uczynkiem.

Rozumiem, że będą potrafili naprawić wyrwę w rodzinach, którym odebrano matkę i żonę.

To wszystko się już dzieje proszę państwa, prace zapewne ruszyły. Przecież wiadomo, że wszelkie pomysły i ustawy są najpierw dogłębnie przemyślane, przygotowane i dopiero wdrażane w życie. A przede wszystkim, że chodzi w nich o dobro i szczęście każdego pojedynczego człowieka. W końcu tak bliskie jest im życie ludzkie.

To się rozumie samo przez się, prawda?

To jest ‪#‎pospoliteruszenieblogerek

[wysija_form id=”2″]

 

Podobne artykuły

  • Staram się nie denerwować, ale nie potrafię, jak czytam lub słyszę w tv o kolejnych tego typu rewelacjach. I mam poczucie bezsilności i wściekam się, że zamiast się rozwijać, to ten kraj się cofa.

  • Ciężko podejść do tego tematu na spokojnie, ponieważ jest on wręcz wstrząsający w wielu aspektach. Ale ja staram się jednak od tego odciąć. Może nie jest to właściwe zachowanie, ale wydaje mi się, że tak naprawdę nie mamy wpływu na to wszystko 🙁 Co chcą, to zrobią 🙁

    • Chociaż o tym mówię, bo mam wątłą nadzieję, że to coś zmieni, to niestety boję się, że będzie tak jak mówisz – my sobie będziemy protestować, a oni i tak zrobia co chcą

  • Chore, to co się dzieje w naszym kraju jest chore!

  • Bo dziecko liczy się tylko od poczęcia do narodzin, później, róbta co chceta!!! Staram się trzymać nerwy na wodzy, ale coraz bardziej przeraża mnie to, co się dzieje.
    Skoro ten episkopat taaaki mądry, to może należałoby kastrować wszystkich młodych chłopców wstępujących do seminarium – profilaktycznie, toż to narząd grzechu, który przyczynia się do pedofilii, cudzołóstwa (księża też cudzołożą – wszyscy to wiemy).
    Brak mi słów!!!

    • bardzo jestem ciekawa jaka by była odpowiedź na taką propozycję kastracji, serio

      • „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie” 🙂 oni mogą decydować o nas i za nas, w drugą stronę – już słabo, niestety

        • Nie, okazałoby się, że taka ingerencja w ciało jest wbrew przykazaniom. Skoro antykoncepcja też jest…

  • A najgorsze, że o tym wszystkim w większości decydują mężczyźni. Kobiety, których ta sprawa dotyczy, głosu nie mają. Przykre.

    • Za to są kobiety, których zdanie jest ważne, ale które milczą. Np. szanowna pani prezydentowa. Za tę sprawę powinny wziąć się osoby publiczne – nagłaśniać, komentować. Nie tylko blogerki, nie tylko anonimowe kobiety wychodzące na ulice – przede wszystkim właśnie autorytety. Szkoda, że tak niewiele kobiet chce o kobiecą godność walczyć.

      • To prawda, ich zdanie byłoby bardziej dostrzeżone, my szare kobietki nie mamy takiej siły przebicia, tylko czasem mamy więcej odwagi. Wydaje mi się, że pani prezydentowa może się bac linczu kościoła, który niestety w Polsce miesza się do polityki

      • Masz rację. Nie wiem czego się boją. Kobiety powinny się wspierać szczególnie jeśli sprawa dotyczy bezpośrednio ich.

  • Oj w tym temacie bardzo ciężko mi się wypowiadać. Myślę, że te sprawa jeszcze długo będzie na świeczniku Kościoła, mediów i wszystkich zainteresowanych.

  • Bożena Jędral

    Mam troje dzieci, nie poświecę się dla kolejnego pasożyta, bo może ktoś wychowa te, które mam, bo może coś pójdzie nie tak.

  • Zgadzam się, nie rozumiem tego, że osobniki w sukienkach nie mające rodzin śmią decydować o kobiecym ciele. O moim podejściu do księży wypowiadać się nie będę, ale to, co znalazło się w sejmie i nazywane jest ustawą do prawdziwe średniowiecze. Wychowywanie dziecka poczętego w wyniku gwałtu? Ciąża stanowiąca zagrożenie życia matki? NIE ZGADZAM SIĘ! Każdy powinien mieć prawo wyboru, do cholery żyjemy w wolnym kraju! I nie mówię tu o gimnazjalnych wpadkach czy dzieciach z nieprawego łoża.
    Pogrążmy nasz kraj jeszcze bardziej, już się z nas śmieją za granicą. A wiecie, co taka ustawa będzie znaczyła? Znaczny udział Polek w turystyce medycznej. Bo jak nie tu, to za granicą. Proste. Dziękujemy dobrej zmianie!

  • Aborcja to trudny temat, ale zgadzam się z Tobą w 100%. Również uważam, że w niektórych przypadkach kobieta powinna moc podjąć decyzję. Moim zdaniem całkowite zakazanie aborcji mija się z celem. Ponieważ kobiety, które chcą dokonać aborcji, bo brzydko mówiąc, sypiają na prawo i lewo, a ciąża im się przytrafiła nieoczekiwanie i tak to zrobią, bo jak wiemy „czarny rynek” w takiej sytuacji rozkwitnie. A kobiety, które zostały zgwałcone, noszą w sobie chore dziecko, czy mają inne rozsądne ku temu powody, nie zdecydują się na przerwanie ciąży, bo nie będą chciały złamać prawa. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Powiem jedno, az nóż mi się w kieszeni otwiera.

    • Dokładnie, bo jak kobieta chce dokonać aborcji tylko, ze ta która ma pieniądze pojedzie na zabieg za granicę, ta ktora ma mniej pójdzie na nielegalny zabieg w Polsce, a ta ktora nie ma użyje wieszaka…ale rządzący najwidoczniej realia mają gdzieś

  • O tym co będzie się działo z dzieckiem nie jest już ważne. Domy dziecka, porzucone dzieci, eurosieroty i wiele innych przypadków. Zmuszając kobiety do rodzenia tworzymy kolejne nieszczęście.
    Nie jestem zwolennikiem aborcji jako rozwiązaniem na swoją nieodpowiedzialność albo lekkomyślność, ale jestem zwolennikiem tego, by kobieta mogła zadecydować – moje życie czy dziecka. Uważam, że aktualna ustawa jest dobrą ustawą, nie trzeba jej ani zaostrzać, ani luzować. Niech pozostawią to wszystko w spokoju, koniec. Kropka.

    • też i sie wydaje, że ustawa ktora jest teraz jest idealna. we Francji gdzie mieszkam jest z kolei moim zdaniem zbyt duże przyzwolenie na aborcję i w tę stronę też lepiej żeby to nie szło. Niech najlepiej zostawia ten temat w spokoju.

  • angelinecaligo

    Kolejny post z tej serii, który uwielbiam – paradoksalnie jednak powinnyśmy się zamartwiać. Temat bezpośrednio mnie nie dotyczy, ale być może dotknie siostrę cioteczną mojej partnerki. W sierpniu ślub, potem od razu pragnie zajść w ciążę, mieć szczęśliwą rodzinę i zdrowe dziecko. Ja jestem przerażona osobiście na myśl o tym, że jakaś sytuacja z tych wymienionych przez ciebie mogłaby mieć miejsce. Chce się człowiekowi wyć, że mamy XXI wiek, tyle krwi przelanej za wolność, a oni chcą sobie ja zabrać. I ja też się zgodzę – są przypadki, kiedy aborcja to wyjście, które ma za zadanie zachować w kobiecie/jej rodzinie normalność. Zdrowie psychiczne.

    Miejmy nadzieję, że całe te nasze akcje pomogą. Ba, muszą!

    • Mnie też teoretycznie ta sytuacja nie dotyczy, bo mieszkam za granicą, ale w polsce są moje kuzynki, sasiadki, koleżanki o które zaczynam się bać

  • Zgadzam się z Tobą w 100%. Łatwo powiedzieć „całkowicie zakazujemy aborcję”, ale nikt nie patrzy na to, że państwo nie pomaga rodzicom z chorymi dziećmi, a zasiłki są śmiesznie niskie. W dodatku kto wychowa dziecko, jeśli matka umrze podczas porodu, a ojca nie ma?

    • Dokładne, jesli chcą coś zmieniać, to powinni najpier przemysleć jakie będa konsekencje i się przygotowac, a dopiero potem cokolwiek robić. Ale u nas jak zwykle od dupy strony

  • Brak mi słów! Ta sytuacja tak okropnie mnie przygnębiła… Serio, nie spodziewałam się, że w XXI wieku ludzie mogą być tak okrutni w imię chorej ideologii. Zakazują aborcji dla zasady, bo konsekwencje i tak nie będą ich dotyczyć.
    Poza tym jest jeszcze jeden aspekt: jak episkopat czy rząd zamierza sprawdzać, czy kobieta rzeczywiście poroniła, czy jakoś się do tego przyczyniła?
    Poza tym podobno nawet 60% ciąż kończy się poronieniem na bardzo wczesnym etapie, kobiety nawet nie wiedzą, że były w ciąży, wydaje im się, że to po prostu spóźniony okres.
    Dzieci są największym cudem, spełnieniem marzeń. Mnie ten cud spotkał dwukrotnie. I gdyby kolejna ciąża była zagrożeniem dla mojego życia, z ciężkim sercem, ale podjęłabym decyzję o aborcji, właśnie ze względu na dzieci, które już mam.

  • Przy okazji: rozumiem, że zarówno Kościół jak i rząd przygotował się na ciąże gwałconych 13-latek…….

  • Wojtek

    Gwoli ścisłości, to w pierwszym zdaniu są dwa kłamstwa, bo to ani episkopatu projekt, ani rządowy tylko obywatelski.
    Jak ludzie zbiorą 100 000 podpisów, to pójdzie do sejmu. Na razie rząd tego nawet nie dotykał.
    Nie wiadomo mi też nic o zaangażowaniu episkopatu w projekt ale może coś przeoczyłem.

    • Pisałam według źródeł do których dotarłam, ale w takim razie sprawdzę to i ewentualnie poprawię – dziękuję za informację

      • Wojtek

        Polecam się na przyszłość. 🙂
        Dla rządu to ta ustawa to wręcz „gorący kartofel” według mej wiedzy mieli nadzieję, że podpisy nie zostaną zebrane, bo głosowanie „w każdą stronę” wyzwoli wiele negatywnych emocji.

  • Pierwsze co mi się nasunęło na myśl, to też było Średniowiecze, niestety 🙁
    #CzarnyProtest

  • Nie wierze w to co czytam… Glupota ludzka nie zna granic! A wlasnie, a czy ci ktorzy pozbawiaja zycia nie wpadli na to ze ich tego zycia nikt nie pozbawil? Dla mnie to są zabojcy i tyle mam do powiedzenia na ten ze temat!
    A odnosnie wyboru, w krytycznych sytuacjach kiedy to maz musi wybrac czy zona czy dziecko, tutaj wiadomo ze kobiecie bedzie trudno, wiadomo ze mezczyzna kochajacy wybierze zone, wiadomo ze oboje pograzą sie w bolu, zalu i zalobie, ale spojrzmy na to logicznie. Jesli maz wybralby dziecko, zona by umarla, zostalby jako wdowiec z dzieckiem, jesli wybierze w takiej sytuacji zone, pamietajmy ze kiedys jeszcze los moze sie do ich dwojga usmiechnac i obdarowac ich kolejnym dzieckiem i wszystko moze ulozyc sie dobrze i moga byc szczesliwa rodzina.

  • Chciałabym, żyć w wolnym kraju, móc decydować o tym w jakim będą żyły moje dzieci. Niestety tych praw jako kobieta mam coraz mniej. To co robi nasz rząd w tym momencie, to niestety odbieranie wyboru, decydowaniu o samej sobie i brak poszanowania godności. Nikt nie zapyta co z tymi narodzonymi dziećmi z gwałtów, z chorobami genetycznymi się dzieje, nikt o nie nie pyta, bo po co, one nie liczą się już w walce politycznej. Wystarczy jedynie rozszerzać swoją władzę, a z konsekwencjami niech się borykają same kobiety. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Głupi post.
    .
    .
    .
    W średniowieczu można było pozbyć się ciąży jakimiś mieszankami ziołowymi 😉 Nie obrażajmy średniowiecza.

  • Artur Baranowski

    Niestety, w opisywanej kwestii nie zdarzy się nic dobrego do czasu zmiany władzy. czy wyjdziemy z tej nauczki bardziej świadomi co robimy co cztery lata? Zobaczymy, bo ja mam już coraz mniej wiary we własny naród.